Rozwój osobisty a segregacja śmieci
Od jakiegoś czasu segreguję w moim gospodarstwie domowym śmieci. Czynność ta, wydaje się dość prozaiczna i przyziemna, ma jednak wiadomy globalny sens. Przyznam, że nie przyszło mi łatwo wprowadzenie tej zasady w życie, a i nastąpiło to w sumie dopiero dosyć niedawno. Jaki ma jednak związek to pożyteczne działanie z rozwojem osobistym? Ano znalazłem kilka analogii…
Rosnąca świadomość
Zaczęło się od mojej rosnącej świadomości o znaczeniu tego co się dzieje z tonami naszych śmieci i ich wpływie na nasze środowisko. Segregacja i wtórne wykorzystanie dają szansę na znaczące zmniejszenie obciążeń środowiska oraz wymierne oszczędności finansowe. Świadomość ta wytworzyła pewien niepokój we mnie, w postaci myślenia: ja także chciałbym przychylić się do takiej postawy. Poczułem nawet coś w rodzaju winy, że inni potrafią się na to zdecydować a ja nie. Ponieważ słowo ‘wina’ uważam za szkodliwe i zawsze zamiast niego używam słowa ‘odpowiedzialność, zrozumiałem, że w ten sposób chcę się odpowiedzialnie przyczynić do poprawy stanu naszego środowiska.
Chyba podobnie wygląda to w przypadku rozwoju osobistego: pojawia się świadomość czegoś na własny temat a wraz z nią ten swoisty rodzaj niepokoju. Jeśli niepokój ten potrafi być twórczy, otworzy się przed nami droga do czegoś nowego dla nas samych.
Warunki
Uważam, że zasadnicze znaczenie dla rozpoczęcia segregacji śmieci w moim domu miało pojawienie się odpowiednich pojemników w śmietniku na moim osiedlu. Zostały w ten sposób wytworzone sprzyjające warunki na to, aby ziarno w postaci mojej myśli o segregacji mogło wzrosnąć. Byłoby mi niewspółmiernie ciężej wywozić gdzieś śmieci tam, gdzie takie pojemniki się znajdują. Mając je pod moim blokiem zrozumiałem, że jest to jak podanie dłoni.
W rozwoju osobistym takimi warunkami do zmiany mogą być: przeczytana w książce fraza, usłyszany fragment czyjejś wypowiedzi na zbliżony temat, spotkana przypadkowo (?) osoba. Czasem sytuacja życiowa może nas skonfrontować z właściwymi warunkami, które stworzą odpowiedni grunt do dokonania pierwszego kroku w kierunku zmiany. A skoro jesteśmy przy pierwszym kroku to…
Lepszy mały krok niż żaden
Przyznam się, że nie od razu segregowałem oddzielnie każdy typ śmieci. Rozpocząłem od osobnej reklamówki tylko na papier i makulaturę. Pozostałe rodzaje szły razem. Później założyłem kolejną reklamówkę na szkło. Ostatnią, założoną niedawno jest siatka na plastiki. W ten sposób te trzy rodzaje zbieram osobno, plus ogólny śmietnik na wszelkie inne odpadki. Takie stopniowe podejście okazało się dla mnie łatwiejsze niż radykalna zmiana w postaci czterech nowych pojemników.
W naszym rozwoju często może to wyglądać podobnie. Nie zawsze łatwo zdecydować się na radykalną zmianę na wszystkich frontach, o których myślimy. Czasem łatwiej rozpocząć od małej zmiany, w jednym obszarze. Można się w tedy ze zmianą oswoić, łagodniej ją w siebie zintegrować i przygotować do ewentualnej następnej.
Chrońmy nasze środowisko. To nasz dom. To my.
