Psychologium

Psychologia dla Ciebie

Mam Talent czyli o porażkach

Filed under: Psychologia, Rozwój osobisty — Dominik at 4:11 pm on Wednesday, October 15, 2008

Pojawił się ostatnio w telewizji kolejny show, tym razem pt. ?Mam talent?. Biorą w nim udział osoby, które sądzą, że posiadają określone umiejętności bądź też chcą zademonstrować coś szerszej publiczności. Jury złożone ze znanych w showbiznesie postaci decyduje o tym, która z osób rzeczywiście ma coś ciekawego do pokazania, a która nie. Do udziału w programie zgłaszają się setki jeśli nie tysiące uczestników. Do dalszej rozgrywki kwalifikowanych jest kilkadziesiąt osób. Zdecydowana większość usłyszy:

Jestem na nie!

Jeśli takie zdanie padnie z ust przynajmniej dwóch jurorów, osoba odpada z dalszej zabawy. Jest to jednocześnie pewna forma oceny tego co uczestnik zaprezentował. Bardzo często jurorzy w różny sposób uzasadniają lub ubarwiają swoją decyzję, posiłkując się często kąśliwymi uwagami.

O co chodzi?

Dlaczego piszę tutaj o tym programie? Co ma on wspólnego z psychologią? Otóż obserwuję zawsze z dużą uwagą moment wydawania werdyktu przez jury, a dokładniej - sposób jego przyjęcia i reakcje uczestników. Jeśli werdykt jest pozytywny i osoba dostaje szansę dalszego udziału w programie reakcją jest najczęściej ogromna radość i ekscytacja. W zależności od temperamentu osoby radość ta, może być przejawiana nawet w bardzo żywiołowy sposób. Oczywistym jest, że moment taki wyzwoli u uczestnika wiele pozytywnych emocji i wprowadzi go w euforyczny nastrój. On i jego wysiłek został pozytywnie oceniony i doceniony. To buduje.

Nie, dziękujemy

Co się jednak dzieje, kiedy osoba usłyszy takie właśnie słowa? Często okraszone jeszcze uwagami członków jury? Jakże często widać dotkliwe rozczarowanie i smutek na twarzach uczestników. Wiele osób próbuje ukryć te uczucia, maskując je przyklejonym uśmiechem. Przez chwilę być może uda się nie pozwolić im zaistnieć. Przez chwilę wystarczającą do zejścia ze sceny. Ale co jest dalej? Co czuje taka osoba? Jak wpłynie ta sytuacja na jej psychikę? Czy poradzi sobie z bolesnym czasem zderzeniem z zastaną rzeczywistością? Jak wpłynie ta sytuacja np. na samoocenę i świadomość siebie takiej osoby?

Takie właśnie pytania cisną się do mojej głowy kiedy mam okazję oglądać ten program. Bez wątpienia skutki negatywnej oceny bardzo zależeć będą od dwóch czynników: szeroko rozumianej sytuacji psychicznej danej osoby oraz motywacji dla jakiej podjęła ona próbę udziału w programie. Osoby o silnej psychice o wiele łatwiej pogodzą się z tego rodzaju porażką i bardzo możliwe, że nie spowoduje to u nich żadnych szkód. Co jednak stanie się z kimś, kto ma słabszą konstrukcję psychiczną? Podobnie ma się sprawa w przypadku motywacji. Jeśli osoba traktuje udział w programie jako dobrą zabawę, ma do całości zdrowy dystans, to zabawa wydaje się niegroźna. Co jednak jeśli ktoś wiąże z programem i swoim talentem ogromne nadzieje i traktuje to jako ważny sprawdzian siebie? Niebezpieczeństwa czają się niestety za drzwiami wyjściowymi ze sceny.

Coś jednak wygrałem

Chciałbym, aby w takiej sytuacji osoba była zdolna do autentycznej refleksji na swój temat. Czego dowiedziałem się o sobie? Jak ważna jest dla mnie ocena jaką uzyskałem? Co to dla mnie naprawdę oznacza? Co zamierzam zrobić dalej? Jak zmieni się mój sposób rozumienia siebie i świata? Co z tego wszystkiego wynika dla mnie? Jak zmienia mnie to jako człowieka?

1 Comment »

Comment by Svan

October 21, 2008 @ 1:03 pm

“Chciałbym, aby w takiej sytuacji osoba była zdolna do autentycznej refleksji na swój temat”
Nie jestem pewna czy istotnie byłaby jest zdolna do takiej refleksji, jeżeli aby odczuć , ze osiąga w swoim życiu sukces potrzebuje aż tak silnych bodzców. Taka refleksja z całą pewnością nie pojawi się od razu-a może i wcale? Dobitny sposób uświadamiania poniesionej porażki, może zachwiac niestabilnym jeszcze poczuciem własnej wartości. Niestabilnym, bo wydaje mi się, ze ogromna rzesza osób szuka w takich programach potwierdzenia własnej wartości.
I nie jest to chyba dobra droga. Jeśli owo poczucie jest ugruntowane w nas samych, możemy je wzmocnić?a co jeśli do tej pory było ono budowane jedynie w taki sposób? Gdy nasza wartość jest uzależniona od oceny innych?
To troszeczkę tak, jakbyśmy poszukiwali wypełnienia, gromadząc kolejne kawałki ze świta zewnętrznego (relacji z ludźmi, własnego rozwoju czy po prostu przedmiotów materialnych). I tak lepimy wielkiego, pustego tytan na glinianych nogach. Bo pełnia nie bierze się z przydawania sobie kolejnych kawałków, ale raczej z porzucenia własnych wyobrażeń o doskonałości.
Wracając wiec do zacytowanego na początku zdania-czasami dociera do nas taka refleksja, która powala nas na kolana, kiedy po prostu siedzimy z kubkiem kawy na ganku, albo gdy stoimy w kolejce po chleb?i w mnóstwie innych zupełnie prostych sytuacjach.
Jak ktoś powiedział: kto ma czułe receptory nie potrzebuje silnych doznań.
Może więc lepiej zadbać o te receptory, by refleksje rodziły się w nas, bez fajerwerków i porażek jakie ścinają nas z tych ?glinianych? nóg?

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Leave a comment