<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Comments on: Na Pan/Pani czy po imieniu?</title>
	<atom:link href="http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/</link>
	<description>Just another WordPress weblog</description>
	<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 14:18:32 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
		<item>
		<title>By: Dominik</title>
		<link>http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/#comment-6152</link>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 Mar 2009 10:10:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=21#comment-6152</guid>
		<description>To nie tylko to. Generalnie, to prawda - brak przejścia na 'Ty' prowadzi do utrzymania większego dystansu do pacjenta i jego spraw. Może się więc przyczyniac do pomocy w 'niezaszkodzeniu sobie', choć na pewno nie jest to jedyny sposób. 
W terapii analitycznej brak przejścia na 'Ty' ma jednak inną, znacznie ważniejszą funkcję. Jest on elementem strategii 'adekwatnego frustrowania' pacjenta. Chodzi o wywołanie w nim reakcji przeniesieniowych, a więc takich reakcji na terapeutę, jakie pacjent przejawiłby wobec innych znaczących osób ze swójego życia. Mogą więc wtedy te reakcje zostać ujawnione i rozpracowane. Może np. pojawić się złość na terapeutę jednak w istocie będzie to złość na ojca, która nie została wcześniej ujawniona. Dzięki temu można się nią zająć.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To nie tylko to. Generalnie, to prawda - brak przejścia na &#8216;Ty&#8217; prowadzi do utrzymania większego dystansu do pacjenta i jego spraw. Może się więc przyczyniac do pomocy w &#8216;niezaszkodzeniu sobie&#8217;, choć na pewno nie jest to jedyny sposób.<br />
W terapii analitycznej brak przejścia na &#8216;Ty&#8217; ma jednak inną, znacznie ważniejszą funkcję. Jest on elementem strategii &#8216;adekwatnego frustrowania&#8217; pacjenta. Chodzi o wywołanie w nim reakcji przeniesieniowych, a więc takich reakcji na terapeutę, jakie pacjent przejawiłby wobec innych znaczących osób ze swójego życia. Mogą więc wtedy te reakcje zostać ujawnione i rozpracowane. Może np. pojawić się złość na terapeutę jednak w istocie będzie to złość na ojca, która nie została wcześniej ujawniona. Dzięki temu można się nią zająć.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Michał</title>
		<link>http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/#comment-6151</link>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 23:14:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=21#comment-6151</guid>
		<description>Brak przejścia na 'ty' w nurcie psychoterapii dynamicznej/analitycznej podejrzewam jest podyktowane nieangażowaniem się w przeżycia klienta celem zachowania zdolnosci pomocy mu/prowadzenia procesu i jednocześnie niezaszkodzeniu sobie. To oczywiście nie wystarczy, ale może jest jednym z drobnych elementów takiej strategii? Proszę mnie poprawić jak się mylę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Brak przejścia na &#8216;ty&#8217; w nurcie psychoterapii dynamicznej/analitycznej podejrzewam jest podyktowane nieangażowaniem się w przeżycia klienta celem zachowania zdolnosci pomocy mu/prowadzenia procesu i jednocześnie niezaszkodzeniu sobie. To oczywiście nie wystarczy, ale może jest jednym z drobnych elementów takiej strategii? Proszę mnie poprawić jak się mylę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

