Kto i kiedy kończy terapię?
W zdecydowanej większości, każda psychoterapia ma swój określony czas trwania. Czasem są to oddziaływania krótkoterminowe, obejmujące od 8 do 12 spotkań, czasem długoterminowe, trwające pół roku, rok lub nawet kilka lat. Długość tę określa się wstępnie, podczas pierwszego lub drugiego spotkania. Wstępnie, ponieważ może ona zmieniać się w zależności od przebiegu procesu terapeutycznego, od dynamiki zmian i pojawiającego się nowego materiału na sesjach. Z reguły domyka się wtedy ustalone wcześniej etapy i uzgadnia rozpoczęcie lub nie, kolejnych. Kiedy jednak powinna się terapia całkowicie zakończyć? Czy są jakieś arbitralne wskazówki do tego?
To już?
Najczęściej decydentem w sprawie końca terapii jest oczywiście klient. To on uznaje, że problem został już rozwiązany lub na tyle osłabiony, że można zaprzestać dalszej pracy. W szerszej perspektywie osoba uznaje, że jakość życia jaką ma w danym momencie do dyspozycji jest już odpowiednia i w tej chwili wystarczająca. Często znaczenie może mieć czynnik ekonomiczny, terapia u dobrego terapeuty, trwająca dłuższy czas może być wszak poważnym wydatkiem. W zdecydowanej większości przypadków terapeuta zgodzi się ze zdaniem klienta i wspólnie razem wyznaczają moment końca terapii oraz dokonują tego we właściwy sposób. Czy jednak zdarza się, że klient chce zakończyć terapię a terapeuta jest odmiennego zdania? Owszem, może tak być. W niektórych przypadkach, po złagodzeniu najdotkliwszych objawów, klient może poczuć tak znaczącą ulgę, że uzna terapię za zakończoną. Jeśli jednak uruchomione zostały określone procesy, terapeuta może uznać, że nie jest to właściwy moment na tak szybkie zakończenie spotkań. W takiej sytuacji na pewno powie o tym klientowi i zaproponuje odpowiednią formę dalszej pracy. Jednak czy klient się na to zgodzi czy też podtrzyma chęć zakończenia spotkań ? to zależy już wyłącznie od jego decyzji. Poza sytuacjami ściśle zagrażającymi życiu, terapeuta nie ma możliwości ani prawa zatrzymać klienta.
Powinniśmy się rozstać
Czy zdarza się tak, że klient chce kontynuować terapię a terapeuta uznaje, że rozstanie powinno już nastąpić i proponuje je? Owszem, może się tak zdarzyć. Psychoterapia oprócz swoich korektywnych rezultatów dostarcza klientowi także wielu pozytywnie odbieranych doznań w postaci wsparcia, zrozumienia, swego rodzaju ukojenia. Dla wielu osób mogą to być doznania dawno, lub w ogóle, w ich życiu nieobecne, ponieważ nie były dostarczane ze strony bliskich osób. Klientowi może być po prostu w terapii dobrze i mimo rozwiązania już najważniejszych problemów może w niej chcieć pozostać. Dotyczyć to może szczególnie osób o osobowościach zależnych, symbiotycznych, lub mających mało relacji z innymi osobami w swoim świecie. Terapeuta może w takiej sytuacji uznać, że proces terapii jest względnie domknięty i czas teraz aby klient próbował realizować i poszukiwać wspomnianych doznań poza gabinetem terapeutycznym, w codziennym życiu. W takiej sytuacji będzie łagodnie omawiał z klientem pomysł zakończenia terapii, możliwość i ewentualny, właściwy moment. Ponownie, decyzyjność należy do klienta. Jeśli uzna on, że odnosi dalsze korzyści i chce terapię kontynuować ? terapeuta z pewnością go nie ?porzuci?. Najprawdopodobniej zaproponuje jednak ustalenie nowego kontraktu, nowych zasad pracy, skupionej już wtedy nie wokół rozwiązywania konkretnych problemów, a np. dotyczącej dostarczania wsparcia emocjonalnego.
Przedłużanie terapii
Istnieje potencjalne ryzyko, że terapeuta może starać się przedłużać terapię mimo, że klient już tego nie chce lub jest to zupełnie nieuzasadnione z punktu widzenia procesu. Najczęstszym powodem w takich sytuacjach może być oczywiście czynnik ekonomiczny ? chęć podtrzymania zarobku. Oczywiście postawa taka jest całkowicie naganna, skrajnie nieetyczna i wierzę, że bardzo rzadka. Nie zostaje się psychoterapeuta z dnia na dzień, szkolenie trwa wiele lat i na szczęście, w ten system szkolenia wmontowane są mechanizmy redukujące ryzyko, że nieodpowiednia osoba terapeutą zostanie. Gdyby jednak klient spotkał się z takim zjawiskiem to prawdopodobnie sam zaprzestanie spotkań, nawet bez uzgadniania tego z terapeutą. W skrajnych przypadkach może także zwrócić się z taką informacją do różnych organizacji, np. Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
