<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Comments on: Kiedy ostatni raz byłeś dzieckiem?</title>
	<atom:link href="http://www.psychologium.net/kiedy-ostatni-raz-byles-dzieckiem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.psychologium.net/kiedy-ostatni-raz-byles-dzieckiem/</link>
	<description>Just another WordPress weblog</description>
	<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 22:27:03 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
		<item>
		<title>By: Iga</title>
		<link>http://www.psychologium.net/kiedy-ostatni-raz-byles-dzieckiem/#comment-6162</link>
		<dc:creator>Iga</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2009 20:55:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=33#comment-6162</guid>
		<description>Czasem dorosłym wydaje się, że będzie lepiej i bezpieczniej, kiedy "uciszą" w sobie wewnętrzne dziecko. Uszczelniają ramy swojego życia, żeby nic nieprzewidywalnego nie przedostało się do tego przybytku  harmonii, by nie zrobiło zamieszania...
A w głębi duszy chyba każdy tęskni do bycia dzieckiem, każdy tego czasem głęboko pragnie. Jednak "czego oczy (wyobraźni) nie widzą, tego sercu nie żal. Spotkałam wielu smutnych ludzi, którzy zapomnieli co to znaczy być spontanicznym i prawdziwie radosnym. Życie dorosłych wydaje się takie ubogie...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czasem dorosłym wydaje się, że będzie lepiej i bezpieczniej, kiedy &#8220;uciszą&#8221; w sobie wewnętrzne dziecko. Uszczelniają ramy swojego życia, żeby nic nieprzewidywalnego nie przedostało się do tego przybytku  harmonii, by nie zrobiło zamieszania&#8230;<br />
A w głębi duszy chyba każdy tęskni do bycia dzieckiem, każdy tego czasem głęboko pragnie. Jednak &#8220;czego oczy (wyobraźni) nie widzą, tego sercu nie żal. Spotkałam wielu smutnych ludzi, którzy zapomnieli co to znaczy być spontanicznym i prawdziwie radosnym. Życie dorosłych wydaje się takie ubogie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: v-aka</title>
		<link>http://www.psychologium.net/kiedy-ostatni-raz-byles-dzieckiem/#comment-6161</link>
		<dc:creator>v-aka</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2009 11:00:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=33#comment-6161</guid>
		<description>Najczęsciej dziecko nie jest dzieckiem mając poczucie, że na miłość i akceptację trzeba sobie zasłużyć, dlatego stara się doskoczyć do oczekiwań rodzica. Nadmierna odpowiedzialność, już nie tylko za siebie ale i za rodzica (a zwłaszcza jego uczucia)  pozbawia dziecko swobody i właściwej dla wieku "beztroski". A jak inaczej dziecko ma się nuczyć życia jak nie popełniając błędy, zdzierając  kolana, skacząc po kałużach. Jak ma się nauczyć  życia nie doświadczając go?
Myślę, że problem leży w dojrzałości rodzica i w jego doświadczeniach wyniesionych z rodzinnego domu. Bycie rodzicem wymaga takiej właśnie dojrzałości i umiejętności odczuwania, a nade wszystko okazywania miłości - tej mądrej, która pozwala dziecku na bycie dzieckiem i uczy odpowiedzialności przede wszytkim  za siebie.
Rodzicielstwo to nie tresura.

Nie zgodzę się jednak, że na poznawanie świata w dzieciecy sposób jest za późno- wbrew pozorom od dzieci można się bardzo wiele nauczyć. Przebywając z nimi częsciej, mamy niepowtarzalną okazję by obudzić dziecko w sobie. Ono jest w nas cały czas-tyle,że śpi :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Najczęsciej dziecko nie jest dzieckiem mając poczucie, że na miłość i akceptację trzeba sobie zasłużyć, dlatego stara się doskoczyć do oczekiwań rodzica. Nadmierna odpowiedzialność, już nie tylko za siebie ale i za rodzica (a zwłaszcza jego uczucia)  pozbawia dziecko swobody i właściwej dla wieku &#8220;beztroski&#8221;. A jak inaczej dziecko ma się nuczyć życia jak nie popełniając błędy, zdzierając  kolana, skacząc po kałużach. Jak ma się nauczyć  życia nie doświadczając go?<br />
Myślę, że problem leży w dojrzałości rodzica i w jego doświadczeniach wyniesionych z rodzinnego domu. Bycie rodzicem wymaga takiej właśnie dojrzałości i umiejętności odczuwania, a nade wszystko okazywania miłości - tej mądrej, która pozwala dziecku na bycie dzieckiem i uczy odpowiedzialności przede wszytkim  za siebie.<br />
Rodzicielstwo to nie tresura.</p>
<p>Nie zgodzę się jednak, że na poznawanie świata w dzieciecy sposób jest za późno- wbrew pozorom od dzieci można się bardzo wiele nauczyć. Przebywając z nimi częsciej, mamy niepowtarzalną okazję by obudzić dziecko w sobie. Ono jest w nas cały czas-tyle,że śpi <img src='http://www.psychologium.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: KRIZ</title>
		<link>http://www.psychologium.net/kiedy-ostatni-raz-byles-dzieckiem/#comment-6160</link>
		<dc:creator>KRIZ</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2009 12:46:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=33#comment-6160</guid>
		<description>W każdym dojrzałym człowieku powinno być coś z dziecka, ale kiedy w dziecku jest zbyt dużo "dorosłego", to z jednej strony rodzice, cała "dorosła" rodzina, sąsiedzi itd. są pod wielkim wrażeniem jego dojrzałości, a z drugiej strony... właśnie to, o czym jest mowa w artykule. Sprawa jest bardzo dziwna - rodzice z jednej strony oczekują, że dziecko będzie grzeczne, że będą mogli mu zaufać tak, jak zaufaliby osobie dorosłej licząc na jej dojrzałość, z drugiej są świadomi tego, że dziecko poznając świat popełni wiele większych lub mniejszych błędów. Tyle o rodzicach. A co z dzieckiem? Widząc zachwyt otoczenia jego "dojrzałą" postawą brnie w nią dalej, nieświadomie pozbywając się jakiejś części przynależnego mu dzieciństwa. Myślę, że w dużej mierze jestem w podobnej sytuacji co autor - dlatego też przedstawiam sprawę tak, jak przed chwilą.
Czy można nadrobić to, co wcześniej się pominęło? Dorosły człowiek bez odrobiny "dzieciaka" w sobie nie jest w pełni dojrzały, jednak na poznawanie świata w czysto dziecięcy sposób chyba jest już za późno...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W każdym dojrzałym człowieku powinno być coś z dziecka, ale kiedy w dziecku jest zbyt dużo &#8220;dorosłego&#8221;, to z jednej strony rodzice, cała &#8220;dorosła&#8221; rodzina, sąsiedzi itd. są pod wielkim wrażeniem jego dojrzałości, a z drugiej strony&#8230; właśnie to, o czym jest mowa w artykule. Sprawa jest bardzo dziwna - rodzice z jednej strony oczekują, że dziecko będzie grzeczne, że będą mogli mu zaufać tak, jak zaufaliby osobie dorosłej licząc na jej dojrzałość, z drugiej są świadomi tego, że dziecko poznając świat popełni wiele większych lub mniejszych błędów. Tyle o rodzicach. A co z dzieckiem? Widząc zachwyt otoczenia jego &#8220;dojrzałą&#8221; postawą brnie w nią dalej, nieświadomie pozbywając się jakiejś części przynależnego mu dzieciństwa. Myślę, że w dużej mierze jestem w podobnej sytuacji co autor - dlatego też przedstawiam sprawę tak, jak przed chwilą.<br />
Czy można nadrobić to, co wcześniej się pominęło? Dorosły człowiek bez odrobiny &#8220;dzieciaka&#8221; w sobie nie jest w pełni dojrzały, jednak na poznawanie świata w czysto dziecięcy sposób chyba jest już za późno&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
