Psychologium

Psychologia dla Ciebie

Kiedy ostatni raz byłeś dzieckiem?

Filed under: Psychologia, Psychoterapia, Rozwój osobisty — Dominik at 8:43 am on Monday, June 1, 2009

W którąś z ostatnich niedziel, kiedy byłem u moich rodziców na rodzinnym obiadku, moja mama zaskoczyła mnie niezwykłym stwierdzeniem. W pewnej chwili wypowiedziała z wyczuwalną nutką tęsknoty w głosie, następującą kwestię: ‘Bardzo żałuję, że jako dzieci, ty i twój brat, nie dostarczyliście mi wielu powodów do zmartwień’. Zdumienie moje oraz brata odebrało nam na chwilę zdolność przetwarzania informacji oraz spowodowało przerwę w konsumpcji. ‘Jak to?’ – zapytałem w końcu – ‘przecież zazwyczaj rodzice cieszą się kiedy dzieci są grzeczne i nie sprawiają kłopotów’. Mama odparła: ‘Tak, ale mimo wszystko pewna doza takich doznań, związanych z robieniem rzeczy niedozwolonych, jak na przykład pobicie się czy poszarpanie z kolegami na podwórku, jest potrzebna zarówno dziecku, jak i rodzicom’. ‘Wy byliście za grzeczni i za spokojni’ – skwitowała temat. Dalej rozmowa potoczyła się w innym kierunku, ja jednak z zostałem z tematem i po powrocie do siebie kontynuowałem przemyślenia.

Rojber czyli rozrabiaka

Rzeczywiście, nigdy nie byłem typowym rojbrem. Ponieważ mieszkam w Poznaniu używam tego słowa (chociaż nie jestem pewien czy nie pochodzi ono ze Śląska), a oznacza ono rozrabiakę, łobuziaka. Owszem brałem udział w różnych akcjach podwórkowych, polegających np. plądrowaniu okolicznych ogródków działkowych z niedojrzałych owoców lub regularnych podpaleniach szkolnego śmietnika, jednak częstotliwość tych dokonań nie była olbrzymia.

Przyznam szczerze, że nie do końca wiem z jakiego powodu tak było. Raczej na pewno nie z obaw przed surowymi karami, ponieważ takich ze strony moich rodziców nie doznawałem. Mam wrażenie, że dosyć szybko chyba, przyjąłem postawę rozsądku. I w tym momencie rozmyślań dotarł do mnie sens niedzielnej wypowiedzi mamy.

Niepokorna nauka

Dziecko poznaje świat, ucząc się jego właściwości, poprzez zbliżanie się do jego granic. Naturalna ekspresja ukierunkowuje zachowanie dziecka w taki sposób, że ma ono szansę doświadczać różnych, ważnych rozwojowo wydarzeń. Dowiaduje się w ten sposób, co może robić, a co podlega różnego rodzaju ograniczeniom. Czasem kończą się te próby nieprzyjemnie, jak np. wtedy gdy jeden z właścicieli działek bardzo nas wystraszył goniąc nas z psem. Jednak właśnie taka droga umożliwia sukcesywne zdobywanie wiedzy o świecie, pozwalając jednocześnie budować podstawową ufność w naszą podmiotowość oraz nasze w nim bezpieczeństwo. To bardzo ważny element określania własnej tożsamości młodej osoby. Być może ja powściągnąłem moją dziecięcą ekspresję nieco przedwcześnie i być może nie dowiedziałem się o świecie i jednocześnie o sobie kilku ważnych informacji. Czy mogę to teraz nadrobić?

Dziecko w każdym z nas

Koncepcja asertywności zakłada, że każdy z nas ma prawo być sobą, tak dalece, jak nie narusza to praw innej osoby. Dzięki takiej postawie pozbywamy się różnorakich ograniczeń, a nasze życie staje się pełniejsze i bardziej satysfakcjonujące. Dlatego dziś, będąc osobą dorosłą, warto korzystać z mądrości dzieci. Nie zapominajmy zatem, że także możemy pozwolić sobie czasem na spontaniczne i szalone zachowania. Dopuśćmy do głosu nasze wewnętrzne dziecko, które być może kiedyś było skrępowane i nadal domaga się przynależnej mu ekspresji. Z ufnością możemy przecież przekonywać się jak bogaty i niezwykły jest nasz świat.

Drop by drop
Creative Commons License photo credit: lepiaf.geo

3 Comments »

Comment by KRIZ

June 1, 2009 @ 2:46 pm

W każdym dojrzałym człowieku powinno być coś z dziecka, ale kiedy w dziecku jest zbyt dużo “dorosłego”, to z jednej strony rodzice, cała “dorosła” rodzina, sąsiedzi itd. są pod wielkim wrażeniem jego dojrzałości, a z drugiej strony… właśnie to, o czym jest mowa w artykule. Sprawa jest bardzo dziwna - rodzice z jednej strony oczekują, że dziecko będzie grzeczne, że będą mogli mu zaufać tak, jak zaufaliby osobie dorosłej licząc na jej dojrzałość, z drugiej są świadomi tego, że dziecko poznając świat popełni wiele większych lub mniejszych błędów. Tyle o rodzicach. A co z dzieckiem? Widząc zachwyt otoczenia jego “dojrzałą” postawą brnie w nią dalej, nieświadomie pozbywając się jakiejś części przynależnego mu dzieciństwa. Myślę, że w dużej mierze jestem w podobnej sytuacji co autor - dlatego też przedstawiam sprawę tak, jak przed chwilą.
Czy można nadrobić to, co wcześniej się pominęło? Dorosły człowiek bez odrobiny “dzieciaka” w sobie nie jest w pełni dojrzały, jednak na poznawanie świata w czysto dziecięcy sposób chyba jest już za późno…

Comment by v-aka

June 2, 2009 @ 1:00 pm

Najczęsciej dziecko nie jest dzieckiem mając poczucie, że na miłość i akceptację trzeba sobie zasłużyć, dlatego stara się doskoczyć do oczekiwań rodzica. Nadmierna odpowiedzialność, już nie tylko za siebie ale i za rodzica (a zwłaszcza jego uczucia) pozbawia dziecko swobody i właściwej dla wieku “beztroski”. A jak inaczej dziecko ma się nuczyć życia jak nie popełniając błędy, zdzierając kolana, skacząc po kałużach. Jak ma się nauczyć życia nie doświadczając go?
Myślę, że problem leży w dojrzałości rodzica i w jego doświadczeniach wyniesionych z rodzinnego domu. Bycie rodzicem wymaga takiej właśnie dojrzałości i umiejętności odczuwania, a nade wszystko okazywania miłości - tej mądrej, która pozwala dziecku na bycie dzieckiem i uczy odpowiedzialności przede wszytkim za siebie.
Rodzicielstwo to nie tresura.

Nie zgodzę się jednak, że na poznawanie świata w dzieciecy sposób jest za późno- wbrew pozorom od dzieci można się bardzo wiele nauczyć. Przebywając z nimi częsciej, mamy niepowtarzalną okazję by obudzić dziecko w sobie. Ono jest w nas cały czas-tyle,że śpi :)

Comment by Iga

June 12, 2009 @ 10:55 pm

Czasem dorosłym wydaje się, że będzie lepiej i bezpieczniej, kiedy “uciszą” w sobie wewnętrzne dziecko. Uszczelniają ramy swojego życia, żeby nic nieprzewidywalnego nie przedostało się do tego przybytku harmonii, by nie zrobiło zamieszania…
A w głębi duszy chyba każdy tęskni do bycia dzieckiem, każdy tego czasem głęboko pragnie. Jednak “czego oczy (wyobraźni) nie widzą, tego sercu nie żal. Spotkałam wielu smutnych ludzi, którzy zapomnieli co to znaczy być spontanicznym i prawdziwie radosnym. Życie dorosłych wydaje się takie ubogie…

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Leave a comment