<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Comments on: JA i JA czyli o stosunku do samego siebie</title>
	<atom:link href="http://www.psychologium.net/ja-i-ja-czyli-o-stosunku-do-samego-siebie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.psychologium.net/ja-i-ja-czyli-o-stosunku-do-samego-siebie/</link>
	<description>Just another WordPress weblog</description>
	<pubDate>Mon, 21 May 2012 02:07:38 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
		<item>
		<title>By: Videl</title>
		<link>http://www.psychologium.net/ja-i-ja-czyli-o-stosunku-do-samego-siebie/#comment-6185</link>
		<dc:creator>Videl</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 19:58:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=37#comment-6185</guid>
		<description>Po przeczytaniu powyższego artykułu zastanawia mnie, ile osób tak naprawdę żyje w zgodzie z własnym "JA", ile osób posiada wspomniane "silne poczucie własnej wartości" i wreszcie-ile osób oszukuje się każdego dnia, wmawiając sobie, iż znają swoją wartość i są szczęśliwi, podczas gdy tak naprawdę próbują tym kłamstwem zalepić swoje słabości. Wielu moich znajomych wmawia sobie a także innym (przy czym przekonywanie innych osób o swoim własnym szczęściu  wydaje się być priorytetem), że są szczęśliwi, bo kupili ostatnio mieszkanie, samochód, bo zmienili pracę, bo byli w Tunezji i mają piękną opaleniznę, bo mogą sobie pozwolić na wygody współczesnego świata, które dzięki temu, że mają pieniądze, są na wyciągnięcie ręki. Często jednak, gdy rozmawiam z poszczególnymi osobami "w cztery oczy" okazuje się, że te wszystkie dobra zaspokajają ich potrzeby tylko na chwilę a oni sami ciągle czegoś szukają, pragną, są niespokojni, wymagają od siebie rzeczy prawie niemożliwych, często się załamują powtarzając "jestem do niczego’, ‘nic mi się nie udaje’, inni są lepsi/mądrzejsi/zasługują na więcej niż ja`"  i nie potrafią odczuć zadowolenia w pełni, za cokolwiek by się nie zabrali. Kilku z nich zajmuje wysokie, dobrze płatne stanowiska w znanych, międzynarodowych firmach, ale prywatnie sprawiają wrażenie wiecznie zagubionych emocjonalnie, jeśli mogę to tak nazwać. 

Nie jestem psychologiem, więc mogę się oczywiście mylić, ale sądzę, że efekt "JA KONTRA JA" można uzyskać nie tylko poprzez surowe, chłodne podejście rodziców do dziecka. Możliwe, że dużą rolę odgrywa w tej sytuacji sam charakter dziecka, a później już młodego człowieka, i jego wrodzone predyspozycje do większego lub mniejszego krytykowania własnej osoby i porównywania się z innymi. Znajomi, o których wcześniej pisałam mieli kochających, wyrozumiałych rodziców, którzy byli dla nich wsparciem przez całe ich dotychczasowe życie. Ja osobiście zawsze byłam w zdrowy sposób motywowana przez rodziców do działania, zawsze służyli mi radą i pomocą aczkolwiek decyzje do podjęcia zostawiali mnie samej. W taki sposób szanowali moje własne zdanie od wczesnych lat, ucząc równocześnie ponoszenia odpowiedzialności za własne lepsze, bądź gorsze decyzje, nigdy nie porównując ich z decyzjami moich rówieśników. Pomimo takiego podejścia moich rodziców nie mogę powiedzieć o sobie, że żyję w zgodzie z własnym JA tak samo, jak nie mogę powiedzieć, żeby wielu moich znajomych żyło w zgodzie z ich własnym JA. Może kiedyś to się zmieni a może już zawsze towarzyszyć nam będzie cień innych, "lepszych, mądrzejszych, ciekawszych, zabawniejszych itp, itd" ludzi. Na zakończenie chciałabym więc pogratulować wszystkim, którzy znają swoją wartość i czerpią z tego życiową radość!

Dziękuję za ciekawą lekturę i pozdrawiam :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Po przeczytaniu powyższego artykułu zastanawia mnie, ile osób tak naprawdę żyje w zgodzie z własnym &#8220;JA&#8221;, ile osób posiada wspomniane &#8220;silne poczucie własnej wartości&#8221; i wreszcie-ile osób oszukuje się każdego dnia, wmawiając sobie, iż znają swoją wartość i są szczęśliwi, podczas gdy tak naprawdę próbują tym kłamstwem zalepić swoje słabości. Wielu moich znajomych wmawia sobie a także innym (przy czym przekonywanie innych osób o swoim własnym szczęściu  wydaje się być priorytetem), że są szczęśliwi, bo kupili ostatnio mieszkanie, samochód, bo zmienili pracę, bo byli w Tunezji i mają piękną opaleniznę, bo mogą sobie pozwolić na wygody współczesnego świata, które dzięki temu, że mają pieniądze, są na wyciągnięcie ręki. Często jednak, gdy rozmawiam z poszczególnymi osobami &#8220;w cztery oczy&#8221; okazuje się, że te wszystkie dobra zaspokajają ich potrzeby tylko na chwilę a oni sami ciągle czegoś szukają, pragną, są niespokojni, wymagają od siebie rzeczy prawie niemożliwych, często się załamują powtarzając &#8220;jestem do niczego’, ‘nic mi się nie udaje’, inni są lepsi/mądrzejsi/zasługują na więcej niż ja`&#8221;  i nie potrafią odczuć zadowolenia w pełni, za cokolwiek by się nie zabrali. Kilku z nich zajmuje wysokie, dobrze płatne stanowiska w znanych, międzynarodowych firmach, ale prywatnie sprawiają wrażenie wiecznie zagubionych emocjonalnie, jeśli mogę to tak nazwać. </p>
<p>Nie jestem psychologiem, więc mogę się oczywiście mylić, ale sądzę, że efekt &#8220;JA KONTRA JA&#8221; można uzyskać nie tylko poprzez surowe, chłodne podejście rodziców do dziecka. Możliwe, że dużą rolę odgrywa w tej sytuacji sam charakter dziecka, a później już młodego człowieka, i jego wrodzone predyspozycje do większego lub mniejszego krytykowania własnej osoby i porównywania się z innymi. Znajomi, o których wcześniej pisałam mieli kochających, wyrozumiałych rodziców, którzy byli dla nich wsparciem przez całe ich dotychczasowe życie. Ja osobiście zawsze byłam w zdrowy sposób motywowana przez rodziców do działania, zawsze służyli mi radą i pomocą aczkolwiek decyzje do podjęcia zostawiali mnie samej. W taki sposób szanowali moje własne zdanie od wczesnych lat, ucząc równocześnie ponoszenia odpowiedzialności za własne lepsze, bądź gorsze decyzje, nigdy nie porównując ich z decyzjami moich rówieśników. Pomimo takiego podejścia moich rodziców nie mogę powiedzieć o sobie, że żyję w zgodzie z własnym JA tak samo, jak nie mogę powiedzieć, żeby wielu moich znajomych żyło w zgodzie z ich własnym JA. Może kiedyś to się zmieni a może już zawsze towarzyszyć nam będzie cień innych, &#8220;lepszych, mądrzejszych, ciekawszych, zabawniejszych itp, itd&#8221; ludzi. Na zakończenie chciałabym więc pogratulować wszystkim, którzy znają swoją wartość i czerpią z tego życiową radość!</p>
<p>Dziękuję za ciekawą lekturę i pozdrawiam <img src='http://www.psychologium.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /></p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

