<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>Psychologium</title>
	<atom:link href="http://www.psychologium.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.psychologium.net</link>
	<description>Just another WordPress weblog</description>
	<pubDate>Mon, 25 Aug 2008 10:00:17 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Kto i kiedy kończy terapię?</title>
		<link>http://www.psychologium.net/kto-i-kiedy-konczy-terapie/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/kto-i-kiedy-konczy-terapie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 08:48:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=22</guid>
		<description><![CDATA[W zdecydowanej większości, każda psychoterapia ma swój określony czas trwania. Czasem są to oddziaływania krótkoterminowe, obejmujące od 8 do 12 spotkań, czasem długoterminowe, trwające pół roku, rok lub nawet kilka lat. Długość tę określa się wstępnie, podczas pierwszego lub drugiego spotkania. Wstępnie, ponieważ może ona zmieniać się w zależności od przebiegu procesu terapeutycznego, od dynamiki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zdecydowanej większości, każda psychoterapia ma swój określony czas trwania. Czasem są to oddziaływania krótkoterminowe, obejmujące od 8 do 12 spotkań, czasem długoterminowe, trwające pół roku, rok lub nawet kilka lat. Długość tę określa się wstępnie, podczas pierwszego lub drugiego spotkania. Wstępnie, ponieważ może ona zmieniać się w zależności od przebiegu procesu terapeutycznego, od dynamiki zmian i pojawiającego się nowego materiału na sesjach. Z reguły domyka się wtedy ustalone wcześniej etapy i uzgadnia rozpoczęcie lub nie, kolejnych. Kiedy jednak powinna się terapia całkowicie zakończyć? Czy są jakieś arbitralne wskazówki do tego? </p>
<p>To już? </p>
<p>Najczęściej decydentem w sprawie końca terapii jest oczywiście klient. To on uznaje, że problem został już rozwiązany lub na tyle osłabiony, że można zaprzestać dalszej pracy. W szerszej perspektywie osoba uznaje, że jakość życia jaką ma w danym momencie do dyspozycji jest już odpowiednia i w tej chwili wystarczająca. Często znaczenie może mieć czynnik ekonomiczny, terapia u dobrego terapeuty, trwająca dłuższy czas może być wszak poważnym wydatkiem. W zdecydowanej większości przypadków terapeuta zgodzi się ze zdaniem klienta i wspólnie razem wyznaczają moment końca terapii oraz dokonują tego we właściwy sposób. Czy jednak zdarza się, że klient chce zakończyć terapię a terapeuta jest odmiennego zdania? Owszem, może tak być. W niektórych przypadkach, po złagodzeniu najdotkliwszych objawów, klient może poczuć tak znaczącą ulgę, że uzna terapię za zakończoną. Jeśli jednak uruchomione zostały określone procesy, terapeuta może uznać, że nie jest to właściwy moment na tak szybkie zakończenie spotkań. W takiej sytuacji na pewno powie o tym klientowi i zaproponuje odpowiednią formę dalszej pracy. Jednak czy klient się na to zgodzi czy też podtrzyma chęć zakończenia spotkań – to zależy już wyłącznie od jego decyzji. Poza sytuacjami ściśle zagrażającymi życiu, terapeuta nie ma możliwości ani prawa zatrzymać klienta. </p>
<p>Powinniśmy się rozstać </p>
<p>Czy zdarza się tak, że klient chce kontynuować terapię a terapeuta uznaje, że rozstanie powinno już nastąpić i proponuje je? Owszem, może się tak zdarzyć. Psychoterapia oprócz swoich korektywnych rezultatów dostarcza klientowi także wielu pozytywnie odbieranych doznań w postaci wsparcia, zrozumienia, swego rodzaju ukojenia. Dla wielu osób mogą to być doznania dawno, lub w ogóle, w ich życiu nieobecne, ponieważ nie były dostarczane ze strony bliskich osób. Klientowi może być po prostu w terapii dobrze i mimo rozwiązania już najważniejszych problemów może w niej chcieć pozostać. Dotyczyć to może szczególnie osób o osobowościach zależnych, symbiotycznych, lub mających mało relacji z innymi osobami w swoim świecie. Terapeuta może w takiej sytuacji uznać, że proces terapii jest względnie domknięty i czas teraz aby klient próbował realizować i poszukiwać wspomnianych doznań poza gabinetem terapeutycznym, w codziennym życiu. W takiej sytuacji będzie łagodnie omawiał z klientem pomysł zakończenia terapii, możliwość i ewentualny, właściwy moment. Ponownie, decyzyjność należy do klienta. Jeśli uzna on, że odnosi dalsze korzyści i chce terapię kontynuować – terapeuta z pewnością go nie ‘porzuci’. Najprawdopodobniej zaproponuje jednak ustalenie nowego kontraktu, nowych zasad pracy, skupionej już wtedy nie wokół rozwiązywania konkretnych problemów, a np. dotyczącej dostarczania wsparcia emocjonalnego. </p>
<p>Przedłużanie terapii </p>
<p>Istnieje potencjalne ryzyko, że terapeuta może starać się przedłużać terapię mimo, że klient już tego nie chce lub jest to zupełnie nieuzasadnione z punktu widzenia procesu. Najczęstszym powodem w takich sytuacjach może być oczywiście czynnik ekonomiczny – chęć podtrzymania zarobku. Oczywiście postawa taka jest całkowicie naganna, skrajnie nieetyczna i wierzę, że bardzo rzadka. Nie zostaje się psychoterapeuta z dnia na dzień, szkolenie trwa wiele lat i na szczęście, w ten system szkolenia wmontowane są mechanizmy redukujące ryzyko, że nieodpowiednia osoba terapeutą zostanie. Gdyby jednak klient spotkał się z takim zjawiskiem to prawdopodobnie sam zaprzestanie spotkań, nawet bez uzgadniania tego z terapeutą. W skrajnych przypadkach może także zwrócić się z taką informacją do różnych organizacji, np. Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/kto-i-kiedy-konczy-terapie/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Na Pan/Pani czy po imieniu?</title>
		<link>http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Aug 2008 16:13:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy klient i psycholog spotykają się po raz pierwszy, są dla siebie w naturalny sposób całkowicie obcymi osobami. Jest zrozumiałe, że odnoszą się do siebie wykorzystując najpowszechniejszą w języku polskim formę grzecznościową: Pan lub Pani. Po kilku spotkaniach, zwłaszcza jeśli przyjmują one później formę psychoterapii, czyli bardziej długoterminowego oddziaływania, osoby te mocno się do siebie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy klient i psycholog spotykają się po raz pierwszy, są dla siebie w naturalny sposób całkowicie obcymi osobami. Jest zrozumiałe, że odnoszą się do siebie wykorzystując najpowszechniejszą w języku polskim formę grzecznościową: Pan lub Pani. Po kilku spotkaniach, zwłaszcza jeśli przyjmują one później formę psychoterapii, czyli bardziej długoterminowego oddziaływania, osoby te mocno się do siebie zbliżają. Budująca się relacja między dwoma osobami, najważniejszy czynnik leczniczy w pomocy psychologicznej sprawia, że trudno już te osoby traktować jako obce sobie. </p>
<p>Czy możemy sobie mówić po imieniu? </p>
<p>W pewnym momencie rozwoju relacji terapeutycznej może się pojawić pomysł przejścia na formę bardziej bezpośrednią: mówienie sobie po imieniu. Czy jest to możliwe, często praktykowane, wskazane? Odpowiedź na te pytania nie jest taka prosta i oczywista. Po pierwsze – wiele zależy od szkoły i podejścia terapeutycznego w jakim pracuje terapeuta. Jeśli będzie to ortodoksyjna analiza, to przejście na formę ‘per Ty’ nigdy raczej nie nastąpi. Podejście to zakłada niemalże ustawiczne frustrowanie klienta i utrzymanie formy oficjalnej z pewnością będzie jednym z elementów tej strategii. Na przeciwległym krańcu znajdować się będą humanistyczne podejścia terapeutyczne z terapią zorientowaną na osobę i Gestaltem na czele. Systemy te aprobują skracanie dystansu z klientem i przy prawidłowym rozwoju relacji, przejście na mówienie sobie po imieniu jest kwestią czasu. Podsumowując, przejście na formę bardziej bezpośrednią jest w większości podejść terapeutycznych akceptowane, jednak następuje w różnym czasie. </p>
<p>Kiedy, kiedy, kiedy? </p>
<p>Moment przejścia na formę mówienia sobie po imieniu jest raczej wyznaczany dynamiką rozwoju relacji niż konkretnym upływem czasu, np. sześciu miesięcy. Z mojej wiedzy i praktyki wynika, że nie często następuje przed upływem roku, co nie znaczy, że nie jest to możliwe. Decyzja o mówieniu do siebie w taki sposób to nie tylko zmiana formy grzecznościowej lecz decyzja o przejściu na głębszy poziom relacji, oznaczający z reguły już dość zaawansowany jej etap. Mówienie sobie po imieniu oznacza zezwolenie na jeszcze większą intymność pomiędzy klientem a terapeutą. Terapeuta decydując się na taki krok spodziewa się, że dystans między nim a klientem najpewniej się zmniejszy. W odpowiednim momencie procesu terapeutycznego może to przynieść klientowi wiele korzyści. </p>
<p>Kto proponuje? </p>
<p>Pomysł na przejście na formę imienną może mieć zarówno klient jak i terapeuta. Jeśli wyjdzie z taką propozycją terapeuta, ma to na celu najczęściej wspomnianą wyżej pomoc w pogłębieniu relacji. Jeśli pomysł wyjdzie ze strony klienta, może on ku temu mieć różne przesłanki. W niektórych sytuacjach może się zdarzyć, że terapeuta się nie zgodzi na taki krok w tym akurat momencie terapii. Na pewno ma to określone uzasadnienie i można do tego pomysłu wrócić w przyszłości. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/na-panpani-czy-po-imieniu/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy psycholog rezygnuje&#8230;</title>
		<link>http://www.psychologium.net/kiedy-psycholog-rezygnuje/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/kiedy-psycholog-rezygnuje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 18:38:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=20</guid>
		<description><![CDATA[Przeglądając ostatnio jedno z internetowych for psychologicznych natrafiłem na post, w którym osoba żaliła się, że psycholog, do którego chodziła, na pewnej sesji powiedział, że nie jest w stanie jej pomóc. Osoba ta bardzo źle odebrała tę informację, czuła się zawiedziona, inni użytkownicy forum także wyrażali swoje oburzenie postawą owego psychologa. Postanowiłem więc napisać kilka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przeglądając ostatnio jedno z internetowych for psychologicznych natrafiłem na post, w którym osoba żaliła się, że psycholog, do którego chodziła, na pewnej sesji powiedział, że nie jest w stanie jej pomóc. Osoba ta bardzo źle odebrała tę informację, czuła się zawiedziona, inni użytkownicy forum także wyrażali swoje oburzenie postawą owego psychologa. Postanowiłem więc napisać kilka słów o tym złożonym i trudnym w istocie problemie, jakim jest decyzja czy dany psycholog, psychoterapeuta mogą pracować z danym klientem. </p>
<p>Czy może mi Pan/Pani pomóc? </p>
<p>Osoba zwracająca się po pomoc liczy, że ją otrzyma. Każdy psycholog z pewnością dołoży wszelkich starań aby tak się stało. Są jednak sytuacje, w których psycholog bądź terapeuta już na początku decydują się nie podejmować pracy z daną osobą. Dlaczego? Przede wszystkim, dlatego że następuje pewna specjalizacja w ramach tego zawodu. Z pewnością nie jest jeszcze tak, jak w medycynie somatycznej, że są lekarze specjaliści, np. okulista czy laryngolog i nie wszyscy zajmują się wszystkim. Jednak istnieje kilka linii podziału w zakresie komu dany psycholog może pomóc a komu nie. Jedną z nich jest podział na wiek klienta czy pacjenta. Są psychologowie, którzy pracują zarówno z dziećmi, młodzieżą jak i osobami dorosłymi. Jednak bardzo często psycholog pracuje tylko z dziećmi i młodzieżą bądź tylko z dorosłymi. Łatwo domyślić się, że metody pracy z takimi pacjentami mocno się różnią. Wybór taki daje możliwość skupienia się na specyficznych typach problemów, właściwych różnym etapom życia człowieka. </p>
<p>Inny sposób specjalizacji może dotyczyć konkretnych problemów psychicznych. Czym innym charakteryzuje się depresja, czym innym zaburzenia lękowe a czym innym zaburzenie osobowość borderline. Psycholog może specjalizować się w określonym typie problemów, natomiast mieć mniejsze doświadczenie w innym. Jest kwestią jego świadomego wyboru oraz etyki i uczciwości zawodowej, że nie podejmie się pracy z problemem, który może okazać się dla niego zbyt trudny. </p>
<p>Inne sytuacje </p>
<p>Czasami mogą mieć miejsce jeszcze inne sytuacje. W jednym z wcześniejszych postów <a href="http://www.psychologium.net/psycholog-u-psychologa/">Psycholog u psychologa</a> pisałem o tym, że psycholog jako żywy człowiek także ma swoją psychikę i czasami (mimo terapii własnej) może mieć jeszcze jakieś sprawy nie dokończone. Nie przeszkadza mu to specjalnie w pracy z klientami i jest w stanie skutecznie im pomagać, jednak… jednak tak długo jeśli problem jego pacjenta nie jest właśnie jego problemem. Klasycznym przykładem jest sytuacja, w której pojawia się klient w żałobie i potrzebuje od psychologa silnego wsparcia, aby tę żałobę przeżywać. Jeśli zdarzyłoby się tak, że psycholog w ostatnim czasie także stracił kogoś bliskiego, z pewnością nadal przeżywa własną żałobę i wtedy raczej trudno może być mu oparciem dla osoby przeżywającej taką stratę. </p>
<p>Jak poinformować? </p>
<p>Osobną kwestią jest jak zakomunikować pacjentowi fakt, że psycholog nie może podjąć z nim pracy lub musi ją zakończyć. Nie może to być w żadnym razie krótkie, suche stwierdzenie. Warto rzeczowo podać powody takiej decyzji (np. wspomniana wcześniej specjalizacja w określonych typach problemów). Nie jest to absolutnie żaden wstyd ani ujma dla psychologa aby odpowiedzieć: niestety nie pracuję z osobami z uzależnieniem - jeśli się w tym obszarze nie pracuje. Dobrą praktyką jest z kolei podanie telefonu do innego znanego psychologa, który danym problemem się zajmuje. Z reguły każdy psycholog posiada znajomych, którzy pracują w różny sposób i z różnymi pacjentami i jest w stanie wskazać pacjentowi z kim się skontaktować. Zawsze należy zadbać o to, aby pacjent zrozumiał powody takiej sytuacji oraz aby nie pozostał z własnym problemem bez wskazania jak uzyskać dalszą pomoc. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/kiedy-psycholog-rezygnuje/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Pacjent czy klient?</title>
		<link>http://www.psychologium.net/pacjent-czy-klient/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/pacjent-czy-klient/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 11:08:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[W języku polskim istnieją dwa określenia oznaczające osobę, która korzysta z pomocy psychologa, bądź psychoterapeuty: pacjent i klient. Czy jest między nimi jakaś różnica znaczeniowa, czy też można ich używać zamiennie? 
Pacjent 
Właściwie to właśnie określenie jest chyba bardziej tradycyjne i częściej spotykane. Psycholog to w pewnym sensie lekarz, ‘lekarz dusz’, a do lekarza przychodzą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W języku polskim istnieją dwa określenia oznaczające osobę, która korzysta z pomocy psychologa, bądź psychoterapeuty: pacjent i klient. Czy jest między nimi jakaś różnica znaczeniowa, czy też można ich używać zamiennie? </p>
<p>Pacjent </p>
<p>Właściwie to właśnie określenie jest chyba bardziej tradycyjne i częściej spotykane. Psycholog to w pewnym sensie lekarz, ‘lekarz dusz’, a do lekarza przychodzą przecież pacjenci. Jednak dla wielu psychologów ta konotacja jest raczej  niedogodnością. Słowo pacjent kojarzy się z osobą chorą a wielu psychologów i psychoterapeutów (i prawdopodobnie samych pacjentów) nie uważa ich za osoby znajdujące się w stanie chorobowym. Owszem, w warunkach szpitalnych bądź poradni zdrowia, słowo pacjent jest jak najbardziej na miejscu. Najczęściej trafiają lub przebywają tam osoby w poważniejszym stanie, często będącym chorobą psychiczną. Jednak w gabinetach psychologów i psychoterapeutów bardzo często pojawiają się przecież osoby o umiarkowanych dolegliwościach lub zupełnie zdrowe, przeżywające okresowe trudności lub po prostu chcące poprawić coś w swoim funkcjonowaniu. </p>
<p>Klient </p>
<p>Z powyższych powodów pojawiło się zatem drugie określenie – klient. Wywodzi się ono z podejścia do terapii, które zaproponował jeden z przedstawicieli nurtu humanistycznego w psychologii Carl Rogers. Stworzył on własny system terapeutyczny zwany psychoterapią zorientowaną na osobę. Ulokował on przychodzącego po pomoc człowieka w absolutnym centrum uwagi terapeuty i zaproponował szereg niedyrektywnych (czyli bardzo naturalnych, łagodnych, nie kierujących) zasad pracy terapeutycznej. To właśnie Rogers sformułował tzw. triadę terapeutyczną, czyli trzy najważniejsze zasady, które powinien stosować terapeuta. Są to: bezwarunkowa akceptacja klienta i jego świata, empatia i autentyczność. I właśnie Rogers zaproponował, aby nie nazywać wszystkich przychodzących po pomoc osób pacjentami lecz użył słowa – klient. Miało to słowo zapobiec wspomnianym wcześniej negatywnym skojarzeniom z chorobą i byciem chorym. Podejście to sprawdza się dobrze i pozwala oderwać się od tej lekarskiej asymetrii wynikającej z tradycji traktowania lekarza jako ‘naprawiającego’ chorego pacjenta. Niestety w języku polskim słowo ‘klient’ ma z kolei inne niekorzystne skojarzenia. Przede wszystkim kojarzy się mocno komercyjnie z czynnościami handlowymi. Klient to ktoś, kto coś kupuje, nabywca. Klient to także często proszący o coś, właściwie blisko już wtedy jest do słowa ‘petent’, a ono ma wyłącznie niekorzystne odniesienia, wynikające z naszych polskich doświadczeń z minionego systemu. </p>
<p>Jak zatem? </p>
<p>Osobiście skłaniam się bardziej ku słowu klient. Być może określenie to przesuwające akcent z choroby na bardziej nie kliniczny stan w jakim znajduje się osoba, odpowiada mojemu podejściu, które z reguły koncentruje się na poszukiwaniu zasobów mogących wspomóc powrót do lepszego funkcjonowania. Mam nadzieję, że z czasem słowo klient, częściej funkcjonujące w świecie psychoterapii i pomocy psychologicznej stanie się bardziej powszechne i osłabi swoje komercyjne skojarzenia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/pacjent-czy-klient/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Psychoterapia Gestalt</title>
		<link>http://www.psychologium.net/psychoterapia-gestalt/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/psychoterapia-gestalt/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 15:28:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=18</guid>
		<description><![CDATA[Psychoterapia według podejścia Gestalt wywodzi się z nurtu humanistycznego w psychologii i czerpie z jego rdzennego dorobku. Podstawowe założenia są rezultatem połączenia wielu różnych koncepcji psychologicznych takich jak tradycyjna psychoanaliza, psychologia postaci, psychoanaliza interpersonalna, holizm, praca z ciałem, jednak wiodącą rolę odegrało podejście egzystencjalne i fenomenologiczne. Przyjmują one, że człowieka należy rozumieć w kontekście jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Psychoterapia według podejścia Gestalt wywodzi się z nurtu humanistycznego w psychologii i czerpie z jego rdzennego dorobku. Podstawowe założenia są rezultatem połączenia wielu różnych koncepcji psychologicznych takich jak tradycyjna psychoanaliza, psychologia postaci, psychoanaliza interpersonalna, holizm, praca z ciałem, jednak wiodącą rolę odegrało podejście egzystencjalne i fenomenologiczne. Przyjmują one, że człowieka należy rozumieć w kontekście jego niekończących się relacji ze środowiskiem. Istotne jest jak osoba postrzega otaczającą rzeczywistość i na ile potrafi widzieć rzeczy takimi, jakimi są. Stąd pierwotnym celem jaki jednostka ma osiągnąć jest dojście do świadomości tego, czego doświadcza i co robi. </p>
<p>Osoba zdrowa według Gestalt</p>
<p>Podstawowym założeniem terapii Gestalt jest przekonanie, że człowiek ma w sobie potencjał do samoregulacji w środowisku i że jest w pełni świadomy tego, co się dzieje w nim i wokół niego. Celem terapii Gestalt jest osiągnięcie pełnej świadomości, a co za tym idzie, dostęp do większego wyboru. Zdrowienie w rozumieniu Gestalt to zwiększanie tej świadomości, ta z kolei ma umożliwiać realizację naturalnych potencjałów ludzkich czyli samoaktualizację. Gestalt uważa, że zdrowi ludzie z reguły myślą o sobie pozytywnie i żywią wobec siebie pozytywne uczucia. Ich kontakty interpersonalne oparte są na równowadze, a życie twórcze i satysfakcjonujące. Zdrowi ludzie są świadomi swoich potrzeb i starają się twórczo je zaspokajać, nie tracąc przy tym szacunku dla innych i środowiska. Elementem zdrowia jest zdolność do samoregulacji i udzielania sobie samemu wsparcia w przypadku stresu, jak również zdolność do rozpoznawania potrzeby wsparcia ze stronny innych ludzi. Oznacza to nawiązywanie takich relacji, w których nie występuje podporządkowanie, w przeciwieństwie do relacji opartych na całkowitej zależności lub wykorzystaniu partnera. Zdrowi ludzie przyjmują również odpowiedzialność za swoje życiowe wybory i za to, co uczynią ze swoim życiem. Zdrowi ludzi są świadomi swoich doświadczeń, a także swego środowiska i wykorzystują tę świadomość, twórczo przystosowując się do otoczenia. </p>
<p>Jak wygląda praktyka terapeutyczna Gestalt? </p>
<p>Terapia zgodna z Gestalt nakierowana jest na poszerzanie świadomości. W tym celu psychoterapeuta koncentruje uwagę pacjenta na jego bieżących doświadczeniach. Najważniejsze jest to, czego doświadczamy ‘tu i teraz’ oraz wzajemna relacja. Pacjent zgłaszając się po pomoc zazwyczaj przychodzi z określonym problemem. Często sytuacja jest mocno splątana i towarzyszy jej wiele nierozpoznanych uczuć. Trudno wtedy zachować spokojne i jasne myślenie czy podejmować racjonalne decyzje. Terapeuta pomaga pacjentowi doznać poszczególnych uczuć, sprawdzić ich istotę, zrozumieć prawdziwe znaczenie. Dzięki temu pacjent ma możliwość lepszego poznania i zrozumienia tego co dla niego najważniejsze i jednocześnie eliminacji tego, co nie ma dla niego faktycznego znaczenia. Poprzez koncentrację na ‘tu i teraz’ uwaga pacjenta skupiona jest na tym, co dla niego najważniejsze. Stosunkowo rzadko rozmowa dotyczy więc przeszłości, tak ważnej np. dla psychoanalizy. Nie oznacza to bynajmniej, że Gestalt całkowicie pomija rolę i znaczenie przeszłych doświadczeń pacjenta lub też jego przyszłych planów. Mają one często istotne znaczenie, jednak Gestalt zawsze rozpatruje je w świetle bieżącej sytuacji osoby. Łatwiej dzięki temu jest pacjentowi uzyskać realne poczucie ich rzeczywistego wpływu na jego życie. To z kolei prowadzi do większej zdolności do podejmowania właściwych dla siebie decyzji i dalszego działania. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/psychoterapia-gestalt/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Samorealizacja</title>
		<link>http://www.psychologium.net/samorealizacja/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/samorealizacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 10:56:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy człowiek jest szczęśliwy? Z pewnością jest wiele kryteriów, na podstawie których ludzie uznają swoje życie za szczęśliwe i dobre. Dla jednych będzie to dobre zdrowie, dla innych spełnione życie rodzinne, dla jeszcze innych zasobny portfel. Różne ludzkie potrzeby układają się w pewną hierarchię, którą psycholog Abraham Maslow przedstawił w postaci piramidy. 
Piramida ludzkich potrzeb
Podstawowym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy człowiek jest szczęśliwy? Z pewnością jest wiele kryteriów, na podstawie których ludzie uznają swoje życie za szczęśliwe i dobre. Dla jednych będzie to dobre zdrowie, dla innych spełnione życie rodzinne, dla jeszcze innych zasobny portfel. Różne ludzkie potrzeby układają się w pewną hierarchię, którą psycholog Abraham Maslow przedstawił w postaci piramidy. </p>
<p>Piramida ludzkich potrzeb</p>
<p>Podstawowym prawem opisującym pojawianie się potrzeb, jest zasada, która uznaje iż potrzeby zaspokajane są w kolejności od dołu. Brak zaspokojenia potrzeb na określonym poziomie, uniemożliwia pojawienie się potrzeb znajdujących się wyżej. I tak u podstawy piramidy leżą potrzeby najbardziej elementarne, związane z naszym biologicznym funkcjonowaniem, a zatem są to potrzeby pożywienia, powietrza, snu, seksu. Gdy nie zostaną one spełnione osoba nie będzie przejawiać potrzeb znajdujących się na wyższym poziomie. Na nim z kolei znajdują się potrzeby związane z bezpieczeństwem i przynależnością – chcemy czuć bezpieczeństwo, zarówno fizyczne jak i emocjonalne, chcemy nawiązywać różne relacje z innymi ludźmi, zarówno przyjacielskie jak i bliższe, intymne. Kolejnym poziomem w hierarchii potrzeb są potrzeby uznania, szacunku, estetyki – w pewnym momencie życia ważne staje się dla nas, aby ludzie nas szanowali, cenili za coś, aby nasze dokonania zyskiwały uznanie innych osób. Ostatnie, najwyższe poziomy w hierarchii potrzeb zajmują potrzeby związane z samorealizacją i transcendencją. Kiedy spełnione zostaną potrzeby znajdujące się na niższych piętrach, pojawia się często potrzeba dalszego rozwoju indywidualnych zdolności, osiągania pełni zadowolenia z życia, posiadania głębszego zrozumienia sensu istnienia, własnej roli w świecie. </p>
<p>Czy mnie to dotyczy? </p>
<p>Wydawać mogłoby się, że samorealizacja dotyczy małej grupy osób, mających wszystko lub osób obdarzonych szczególnymi talentami. Nic bardziej mylnego. W naszym kręgu kulturowym i geograficznym zdecydowanej większości ludzi udaje się z powodzeniem zaspokoić potrzeby znajdujące się na niższych i środkowych piętrach piramidy. Począwszy od wczesnej dorosłości, czyli wieku około 30 lat sytuacja zawodowa i rodzinna pozwala najczęściej na życie na satysfakcjonującym poziomie. Właśnie wtedy pojawiają się najczęściej pytania o rzeczywisty cel i sens życia, o to jak żyć pełniej i lepiej, jak być w pełni człowiekiem. </p>
<p>Człowiek czyli kto? </p>
<p>Abraham Maslow twierdził, że osiąganie i spełnianie potrzeby samorealizacji najpełniej wyraża osobę. Podał listę dziewiętnastu cech, jakimi charakteryzują się osoby samorealizujące się. Są wśród nich takie charakterystyki jak: posiadanie własnego, trwałego systemu wartości, umiejętność zdrowego i bezpiecznego funkcjonowania w relacjach interpersonalnych, zdolność do otwartego i spontanicznego postrzegania otaczającej człowieka rzeczywistości, świadomość własnych silnych stron ale i słabości, zdolność do łączenia pozornie sprzecznych zjawisk takich jak pracowitość i zdrowe lenistwo bądź towarzyskość i potrzebę okresowej samotności. Osiągając i rozwijając wymienione przez Maslowa cechy osoba jest zdolna łatwiej i bezpieczniej stawiać czoło rzeczywistości, utrzymuje zdrowe i satysfakcjonujące związki z innymi ludźmi, potrafi żyć w zgodnie ze swoimi pragnieniami i potrzebami, ma silne poczucie własnej wartości oraz swojego miejsca w życiu. Wszystkie te wskaźniki są często traktowane jako zjawiska wpływające na jakość życia i poczucie życiowej satysfakcji. </p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/94938714@N00/2621605796/" title="Finally" target="_blank"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3072/2621605796_ee8688d5b8_m.jpg" alt="Finally" border="0" /></a><br /><small><a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" title="Attribution-NonCommercial-NoDerivs License" target="_blank"><img src="http://www.psychologium.net/wp-content/plugins/photo_dropper/images/cc.png" alt="Creative Commons License" border="0" width="16" height="16" align="absmiddle" /></a> <a href="http://www.photodropper.com/photos/" target="_blank">photo</a> credit: <a href="http://www.flickr.com/photos/94938714@N00/2621605796/" title="phlora" target="_blank">phlora</a></small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/samorealizacja/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Psycholog u psychologa</title>
		<link>http://www.psychologium.net/psycholog-u-psychologa/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/psycholog-u-psychologa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jun 2008 18:08:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=16</guid>
		<description><![CDATA[Czasami kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy wiedzą, że zajmuję się psychologią i wspominam o tym, że to czy tamto działo się na mojej terapii własnej, na ich twarzach maluje się zdumienie. ‘Jak to? To psycholog też chodzi do psychologa? To jak ma pomagać innym skoro sam ma problemy?’ Takie i podobne pytania padają często i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy wiedzą, że zajmuję się psychologią i wspominam o tym, że to czy tamto działo się na mojej terapii własnej, na ich twarzach maluje się zdumienie. ‘Jak to? To psycholog też chodzi do psychologa? To jak ma pomagać innym skoro sam ma problemy?’ Takie i podobne pytania padają często i z pozoru są uzasadnione. To jak to jest? </p>
<p>Psycholog też człowiek </p>
<p>Przede wszystkim, psycholog to człowiek z krwi i kości, przeżywający takie same emocje jak inni ludzie. Jemu także przytrafiają się problemy i trudne, wymagające sytuacje. Oczywiście, dysponuje większą wiedzą na temat mechanizmów psychicznych człowieka, jednak nie oznacza to, że wszystkim życiowym wymaganiom stawia czoło bez wysiłku. Lubię zawsze dla ilustracji użyć metafory z chirurgiem. Może mieć znakomitą wiedzę na temat tej dziedziny i na koncie setki udanych operacji, jednak to nie zabezpieczy go i nie oznacza, że nigdy nie złamie ręki. </p>
<p>Naprawa siebie </p>
<p>Tak jak życiowe problemy przytrafiają się wszystkim ludziom, tak praktycznie trudno znaleźć osobę, o której można jednoznacznie powiedzieć, że nic nie sprawia jej trudności, ze wszystkim sobie radzi i niczego nie chciałaby u siebie zmienić. Owszem, są takie osoby i szczerze gratuluję im takiej sytuacji. Do takiego stanu zmierza mniej więcej każda psychoterapia. Zdecydowana jednak większość ludzi odniosłaby korzyści z pewnej introspekcji i zwiększenia wiedzy na swój temat. To samo tyczy się także psychologów. Poddając się terapii własnej mają szansę przyjrzeć się lepiej sobie i skorygować ewentualne niekorzystne wzorce. Dzięki temu łatwiej też jest im później pomagać ludziom. </p>
<p>Psycholog jako uczeń </p>
<p>Kolejnym, bynajmniej nie mniej ważnym aspektem jest również fakt, że uczestniczenie w terapii własnej jako pacjent, jest też dla psychologa doskonałą nauką zawodu. Jest to na tyle istotne zagadnienie, że <strong>praktycznie wszystkie szkoły terapeutyczne wymagają wręcz, aby w trakcie studiów przyszły terapeuta odbył wymaganą ilość godzin terapii własnej</strong>. Pozawala mu to poznać i poczuć ze strony pacjenta jak oddziaływają na niego różne narzędzia warsztatu psychoterapeuty. Ma to doniosłe znaczenie dla jego przyszłego stylu pracy z własnymi pacjentami. Nie wyobrażam sobie pracy w tym zawodzie bez doświadczenia własnego. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/psycholog-u-psychologa/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Już taki mam charakter…</title>
		<link>http://www.psychologium.net/juz-taki-mam-charakter/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/juz-taki-mam-charakter/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 May 2008 19:37:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Charakter jest czymś co posiada każdy człowiek. Częstokroć używa się zamiennie pojęć charakter i osobowość. Oba oznaczają względnie stały zespół cech oraz wewnętrzny system regulacji zachowania osoby. 
Charakter tworzy się w największym stopniu w pierwszych latach życia człowieka. Szczególnie ważnym jest okres od narodzin do lat trzech. Wykształcona w tym czasie struktura będzie posiadała znaczną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Charakter jest czymś co posiada każdy człowiek. Częstokroć używa się zamiennie pojęć charakter i osobowość. Oba oznaczają względnie stały zespół cech oraz wewnętrzny system regulacji zachowania osoby. </p>
<p>Charakter tworzy się w największym stopniu w pierwszych latach życia człowieka. Szczególnie ważnym jest okres od narodzin do lat trzech. Wykształcona w tym czasie struktura będzie posiadała znaczną trwałość i jej przejawy będą widoczne przez większą część dorosłego życia osoby. </p>
<p>Istnieje kilka klasyfikacji charakterów w psychologii, poniżej przedstawię jedną z powszechnie przyjmowanych. Charakterystyka poszczególnych typów dotyczy zarówno przejawów zachowania, przeżyć wewnętrznych, ale jest także często reprezentowana w fizyczności osoby, budowie jej ciała i sposobie poruszania się. </p>
<p>Chciałbym poczynić w tym miejscu dwie uwagi: pierwsza - praktycznie nikt nie przejawia wyłącznie jednego z poniższych typów charakteru. Każda osoba posiada dyspozycje i przejawia cechy pochodzące z różnych typów, jednak często wybrane z nich są bardziej dominujące i przez to bardziej wyraźne. Uwaga druga – siła konkretnego charakteru może być bardzo zróżnicowana. Od form łagodnych, zupełnie nie zakłócających funkcjonowania, mieszczących się w granicach przeciętnych, przez formy bardziej wyraźne, aż do bardzo nasilonych, gdzie zachowanie osoby jest już w znacznym stopniu zakłócone i powoduje liczne problemy. </p>
<p>Poniższy opis z powodu swojej skrótowości zawiera tylko najbardziej wyraźne i wiodące charakterystyki poszczególnych typów. Jakkolwiek obco i niezrozumiale mogą brzmieć nazwy wyróżnionych charakterów, ich przejawy będą już z pewnością łatwiejsze do przywołania. </p>
<p>Charakter schizoidalny </p>
<p>Pierwszy z wyróżnionych typów charakteru opisuje osoby, które w bardzo małym stopniu doświadczają i przeżywają uczuć. Ich kontakt z emocjami jest bardzo słaby, znakomicie natomiast radzą sobie w świecie myśli i intelektu. Postrzegają świat jako miejsce zagrażające, a nawiązywanie relacji z innymi ludźmi sprawia im dużo trudności. </p>
<p>Charakter oralny </p>
<p>Nazwa tego typu w najmniejszym stopniu nie posiada konotacji seksualnych. Charakter ten przejawiają osoby, które z trudem dbają o zaspokojenie własnych potrzeb, potrafią natomiast bardzo zaangażować się i wiele poświęcić dla spełniania potrzeb innych ludzi. </p>
<p>Charakter symbiotyczny </p>
<p>Osoba symbiotyczna odczuwa bardzo silną potrzebę identyfikacji z inną osobą. Nie wyobraża sobie lub bardzo źle znosi samotność. Potrzebuje innej osoby do tego aby określać swoje miejsce w świecie. Świat jest miejscem zagrażającym i tylko inna osoba może zapewnić poczucie bezpieczeństwa. </p>
<p>Charakter narcystyczny </p>
<p>Potoczne rozumienie narcyzmu ma określać osoby zakochane w sobie. W przypadku opisu charakteru rozumienie jest nieco inne. Osoba narcystyczna jest skoncentrowana na osiąganiu różnych celów, korzyści i dóbr materialnych, jednak nie z miłości do siebie, lecz w celu uzyskania uznania w oczach innych ludzi. Partner, samochód i dom osoby narcystycznej muszą być najlepsze z możliwych. </p>
<p>Charakter masochistyczny </p>
<p>Wbrew obiegowemu rozumieniu osoba masochistyczna nie posiada zamiłowania do doznawania krzywdy. Niestety bardzo często w jej odczuciu wielu krzywd doznaje, a jest to wynikiem jej własnych, często nieuświadomionych zachowań. Osoba posiadająca ten typ charakteru spotykając się z częstymi formami wykorzystania zarówno psychicznego, finansowego lecz także fizycznego, żyje w poczuciu rozgoryczenia i winy oraz przeświadczeniu o swojej służebnej roli wobec innych ludzi. </p>
<p>Charakter histrioniczny </p>
<p>Ten typ charakteru swoją pełnię ujawnia w zdecydowanej większości w przypadku kobiet. U mężczyzn przejawia się w nieco innej postaci. Kobiety histrioniczne odczuwają ogromną potrzebę zyskiwania adoracji i uznania. Czują się źle, gdy otoczenie nie zwraca na nie uwagi i nie dostarcza wyrazów zainteresowania w dużej ilości. W związku z tym, swoim często teatralnym zachowaniem oraz wyrazistym ubiorem starają się tę uwagę sobie zapewnić. </p>
<p>Charakter obsesyjno-kompulsywny </p>
<p>Przejawia się w nieprzeciętnym perfekcjonizmie oraz zamiłowaniu do porządku. Każda wykonywana czynność musi zostać perfekcyjnie wykonana, jeśli osoba tego nie potrafi, najchętniej zrezygnuje z jej wykonania. Tolerancja takiej osoby na niedoskonałość bądź nawet odmienność od uznawanego przez nią standardu jest praktycznie niemożliwa. </p>
<p>Powyższy opis to zaledwie zarys pełnej charakterystyki, służący wyłącznie wstępnej orientacji w zagadnieniu. W kolejnych postach opiszę dokładniej wszystkie wymienione typy charakterów, podając znacznie więcej ich najczęściej spotykanych przejawów. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/juz-taki-mam-charakter/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Czy psycholodzy są normalni?</title>
		<link>http://www.psychologium.net/czy-psycholodzy-sa-normalni/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/czy-psycholodzy-sa-normalni/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 May 2008 05:58:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>

		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Jedna ze spotykanych czasem tu i ówdzie opinii o psychologach jest taka, że studia psychologiczne wybierają często ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą. Niby, że to taka forma autoterapii mająca im w pierwszej kolejności ułatwić zrozumienie siebie a później umożliwić pomoc innym. Czy to tylko mit, czy może jest w tym ziarno prawdy? 
Plotka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jedna ze spotykanych czasem tu i ówdzie opinii o psychologach jest taka, że studia psychologiczne wybierają często ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą. Niby, że to taka forma autoterapii mająca im w pierwszej kolejności ułatwić zrozumienie siebie a później umożliwić pomoc innym. Czy to tylko mit, czy może jest w tym ziarno prawdy? </p>
<p>Plotka vs. badania </p>
<p>Przyznam od razu, że nie słyszałem o żadnych badaniach lub bardziej naukowych doniesieniach o tym, że adepci psychologii mieliby przejawiać większą niż średnia w populacji ilość problemów psychicznych. Jednak to, że ja o nich nie słyszałem nie oznacza, że takich na pewno nie ma. Jeśli ktoś spotkał się z taką opinią lub tym bardziej badaniami na ten temat, uprzejmie proszę o sygnał lub komentarz. </p>
<p>Możliwe źródła </p>
<p>Uczciwie jednak wspomnę, że zastanawiałem się nad tym skąd takie opinie o psychologach mogą pochodzić. </p>
<p>Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to prawdopodobna większa niż przeciętna wrażliwość osób, które myślą o zawodzie psychologa. Wrażliwość na innych ludzi, ich sytuację, ich problemy. W końcu nie przez przypadek podkreśla się w tym zawodzie zdolność do empatii i zainteresowanie ludźmi. Wiązać się to prawdopodobnie może z większą potrzebą lub skłonnością do analizowania różnych rzeczy. Wielu ludzi ma umysły bardzo analityczne, może wielu z nich to psycholodzy? </p>
<p>Inna możliwość, która wydaje mi się dość prawdopodobna opisywana jest powiedzonkiem: im głębiej w las, tym więcej drzew. Być może jest tak, że pracując wokół i zagłębiając się w problemy innych ludzi, psycholog (zwłaszcza początkujący lub dopiero w trakcie kształcenia) w pewnym momencie traci zdrowy dystans i zaczyna zbyt mocno żyć w tym wirtualnym w pewnym sensie świecie pojęć, związków, przyczyn i hipotez. Łatwo wtedy zacząć odnosić te skomplikowane sprawy do swoich własnych problemów, a takie posiada praktycznie każdy, mniejsze lub większe. Szczęściem, większość psychologów, a wszyscy psychoterapeuci przechodzą terapię własną i mają wtedy okazję uporać się z własnymi nie zakończonymi sprawami. Ponadto obowiązkowa dla wszystkich terapeutów superwizja, czyli nadzór bardziej doświadczonej osoby, daje szansę na rozwiązywanie takich zjawisk. </p>
<p>Kolejną możliwą przyczyną tego, iż ewentualne problemy psychiczne mogą być bardziej widoczne u psychologów jest prawdopodobnie ich większa samoświadomość. Mam na myśli świadomość w zakresie własnego samopoczucia, własnych stanów psychicznych i ich źródeł. Psycholog ma chociażby wiedzę o mechanizmach obronnych i łatwiej mu być może zidentyfikować ich często szkodliwe działanie. </p>
<p>Czy to dobrze? </p>
<p>Czy są jakieś korzyści z tego, że psycholodzy być może bardziej zagłębiają się w siebie? Z pewnością tak. Dzięki opracowaniu własnych spraw wewnętrznych psycholog ma znacznie większą szansę lepiej poznać naturę mechanizmów psychicznych, a przede wszystkim samemu stać się lepiej zintegrowaną osobą. Taki stan na pewno dobrze sprzyja gotowości i zdolności do pomocy innym.<br />
<a href="http://www.flickr.com/photos/96545817@N00/2483800045/" title="0917 060" target="_blank"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2189/2483800045_3defc6f0a4_m.jpg" alt="0917 060" border="0" /></a><br /><small><a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" title="Attribution-NonCommercial-NoDerivs License" target="_blank"><img src="http://www.psychologium.net/wp-content/plugins/photo_dropper/images/cc.png" alt="Creative Commons License" border="0" width="16" height="16" align="absmiddle" /></a> <a href="http://www.photodropper.com/photos/" target="_blank">photo</a> credit: <a href="http://www.flickr.com/photos/96545817@N00/2483800045/" title="all_Yleia" target="_blank">all_Yleia</a></small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/czy-psycholodzy-sa-normalni/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Psychoterapia – kilka słów więcej</title>
		<link>http://www.psychologium.net/psychoterapia-wiecej/</link>
		<comments>http://www.psychologium.net/psychoterapia-wiecej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 May 2008 06:17:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[W poście Psycholog, psychiatra, psychoterapeuta – kto jest kim? zarysowałem różnice między zadaniami typowymi dla tych trzech profesji. Obecnie chciałbym bardziej przybliżyć rolę psychoterapeuty i scharakteryzować zjawisko psychoterapii. 
Psychoterapia czyli terapia psychiki 
Synonimem słowa terapia jest słowo leczenie. W istocie psychoterapia skoncentrowana jest wokół swego rodzaju leczenia psychiki, rozumianej bardzo ogólnie jako psychiczne właściwości człowieka. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W poście <a href="http://psychologium.net/psycholog-psychiatra/">Psycholog, psychiatra, psychoterapeuta – kto jest kim?</a> zarysowałem różnice między zadaniami typowymi dla tych trzech profesji. Obecnie chciałbym bardziej przybliżyć rolę psychoterapeuty i scharakteryzować zjawisko psychoterapii. </p>
<p>Psychoterapia czyli terapia psychiki </p>
<p>Synonimem słowa terapia jest słowo leczenie. W istocie psychoterapia skoncentrowana jest wokół swego rodzaju leczenia psychiki, rozumianej bardzo ogólnie jako psychiczne właściwości człowieka. Na czym to leczenie polega? Zanim na to odpowiem niezbędnych jest kilka słów wprowadzenia. </p>
<p>Problemy, problemy </p>
<p>Niektórzy ludzie w swoim życiu napotykają ustawicznie lub też co jakiś czas podobne trudności, zmagają się z podobnymi problemami. A to nie udaje się nawiązać zdrowych, bliskich relacji z poszukiwanym partnerem, a to pojawia się kolejna osoba która dopuszcza się jakiejś formy wykorzystania nas, bądź zawodzi nasze zaufanie. Często spotkać możemy osoby pozostające w niesatysfakcjonujących dla nich związkach, jednak na podjęcie decyzji o odejściu i nawiązaniu nowej relacji, także je nie stać. Takie powtarzające się wzorce zachowań zaczynając budzić uzasadniony niepokój. Skąd to? </p>
<p>Charakter, osobowość… </p>
<p>Każdy z nas, od dnia narodzin kształtuje i rozwija swój indywidualny charakter, zwany czasami osobowością. W psychologii nie są to pojęcia tożsame, jednak w tej chwili możemy je w podobny sposób traktować. Charakter ten jest swego rodzaju indywidualnym zestawem zachowań i postaw, które mamy w swoim repertuarze i które przejawiamy w określonych sytuacjach. Przykładowo u jednej osoby perspektywa pójścia do nowej pracy wzbudzi entuzjazm i energię oraz radość z pojawiających się wyzwań, dla innej może być stresującym doświadczeniem budzącym wiele obaw. Najogólniej można przyjąć, że charakter czy osobowość tworzą się przy dużym udziale wpływów środowiskowych, szczególnie rodzinnych w pierwszych latach życia. </p>
<p>Skąd problemy? </p>
<p>Nie bez przyczyny tak wiele mówi się o ważności zapewnienia małemu dziecku odpowiednich warunków rozwojowych. Definicja czym są ‘odpowiednie warunki’ nie jest możliwa w jednym zdaniu, poświęcę temu zagadnieniu kiedyś osobny post. Na chwilę obecną przyjmiemy, że odpowiednie warunki rozwojowe to zdrowa, kochająca rodzina, w której role poszczególnych członków są odpowiednio wypełniane a dziecko ma okazję doświadczać kontaktu z prawidłowymi, adaptacyjnymi wzorami zachowań. W takich warunkach istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że psychiczność człowieka wykształci się w zdrowy sposób, bez znaczących deficytów. Jednak jeśli warunki rozwojowe nie będą tak sprzyjające i na przykład jedno z rodziców mając własne problemy, przekaże dziecku niezbyt korzystne sposoby zachowania w różnych sytuacjach. Przykładowo, matka mająca trudności w kontakcie ze środowiskiem, w jakim żyje, przejawiająca nieufność wobec innych osób, mająca poczucie zagrożenia, może przekazać taki sam komunikat swemu dziecku. Najczęściej zupełnie nieświadomie nabierze ono podobnych przekonań wewnętrznych. Wtedy i jemu kontakty z innymi ludźmi mogą wydawać się zagrażające i w konsekwencji utrudniać mu funkcjonowanie. To przykład tego jak w psychice powstają swego rodzaju deficyty, mówiąc obrazowo ‘dziury’. Lubię tę metaforę dziur, ponieważ dobrze przemawia do wyobraźni. Takie dziury znajdujące się w różnych miejscach mogą stanowczo utrudniać życie w wielu dziedzinach. </p>
<p>Dla kogo więc psychoterapia? </p>
<p>Psychoterapia jest odpowiednim podejściem jeśli takich utrudniających dziur jest sporo, lub też na tyle dużo, że bardzo przeszkadzają w zdrowym korzystaniu z życia. Na czym polega leczenie tych dziur? Czy można je jakoś zasypać? Otóż nie zupełnie o to chodzi. Zasypanie tych dziur, mogłoby się nawet czasami okazać niezbyt fortunnym rozwiązaniem. Psychoterapia pozwala przede wszystkim dobrze się tym dziurom przyjrzeć. Dzięki temu możemy sprawdzić i dowiedzieć się czego tak naprawdę boimy się w różnych sytuacjach. Bardzo często okazuje się wtedy, że te deficyty, które tak nam przeszkadzały w życiu, są tak naprawdę ‘dziurami-widmami’. To znaczy, nie ma ich naprawdę, a były np. tylko wytworem jakiegoś naszego przekonania, nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością. W istocie, takich dziur-widm jest chyba najwięcej. Warto więc się z nimi rozprawić.<br />
Niestety część z nich, to rzeczywiste deficyty w zasobach lub często poważne uszkodzenia psychiki. Niektóre przejawiają się np. w postaci silnych zaburzeń lękowych, zwanych czasami nerwicami. Takie dziury nawet po obejrzeniu najczęściej nie znikają. Można jednak zbliżyć się do nich, dowiedzieć więcej jak mogły powstać i przez to jest szansa że staną się mniej groźne. Inaczej mówiąc, można nauczyć się z nimi lepiej żyć. Znacznie lepiej. Na tyle lepiej, że nie będą już w niekontrolowany sposób za każdym razem ujawniać swojej niszczycielskiej mocy. </p>
<p>Jak długo? </p>
<p>Z powyższego opisu można z pewnością wyczuć, że taki proces leczenia nie będzie sprawą szybką. I najczęściej nie jest. Trudności tego typu mają z reguły dość trwały charakter (nomen omen) i niełatwo poddają się zmianie. W zależności od ilości oraz siły tych uszkodzeń oraz stosowanego podejścia terapeutycznego, proces terapii może trwać od pół roku do kilku lat. Wydawać się to może dość długo, jednak czy nie warto poświęcić tego czasu, po to, aby osiągnąć zdrowie i satysfakcję z życia doznawanego w pełniejszy sposób? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.psychologium.net/psychoterapia-wiecej/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
