Psychologium

Psychologia dla Ciebie

Czy psycholodzy są normalni?

Filed under: Psychologia, Psychoterapia, Rozwój osobisty — Dominik at 7:58 am on Thursday, May 22, 2008

Jedna ze spotykanych czasem tu i ówdzie opinii o psychologach jest taka, że studia psychologiczne wybierają często ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą. Niby, że to taka forma autoterapii mająca im w pierwszej kolejności ułatwić zrozumienie siebie a później umożliwić pomoc innym. Czy to tylko mit, czy może jest w tym ziarno prawdy?

Plotka vs. badania

Przyznam od razu, że nie słyszałem o żadnych badaniach lub bardziej naukowych doniesieniach o tym, że adepci psychologii mieliby przejawiać większą niż średnia w populacji ilość problemów psychicznych. Jednak to, że ja o nich nie słyszałem nie oznacza, że takich na pewno nie ma. Jeśli ktoś spotkał się z taką opinią lub tym bardziej badaniami na ten temat, uprzejmie proszę o sygnał lub komentarz.

Możliwe źródła

Uczciwie jednak wspomnę, że zastanawiałem się nad tym skąd takie opinie o psychologach mogą pochodzić.

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to prawdopodobna większa niż przeciętna wrażliwość osób, które myślą o zawodzie psychologa. Wrażliwość na innych ludzi, ich sytuację, ich problemy. W końcu nie przez przypadek podkreśla się w tym zawodzie zdolność do empatii i zainteresowanie ludźmi. Wiązać się to prawdopodobnie może z większą potrzebą lub skłonnością do analizowania różnych rzeczy. Wielu ludzi ma umysły bardzo analityczne, może wielu z nich to psycholodzy?

Inna możliwość, która wydaje mi się dość prawdopodobna opisywana jest powiedzonkiem: im głębiej w las, tym więcej drzew. Być może jest tak, że pracując wokół i zagłębiając się w problemy innych ludzi, psycholog (zwłaszcza początkujący lub dopiero w trakcie kształcenia) w pewnym momencie traci zdrowy dystans i zaczyna zbyt mocno żyć w tym wirtualnym w pewnym sensie świecie pojęć, związków, przyczyn i hipotez. Łatwo wtedy zacząć odnosić te skomplikowane sprawy do swoich własnych problemów, a takie posiada praktycznie każdy, mniejsze lub większe. Szczęściem, większość psychologów, a wszyscy psychoterapeuci przechodzą terapię własną i mają wtedy okazję uporać się z własnymi nie zakończonymi sprawami. Ponadto obowiązkowa dla wszystkich terapeutów superwizja, czyli nadzór bardziej doświadczonej osoby, daje szansę na rozwiązywanie takich zjawisk.

Kolejną możliwą przyczyną tego, iż ewentualne problemy psychiczne mogą być bardziej widoczne u psychologów jest prawdopodobnie ich większa samoświadomość. Mam na myśli świadomość w zakresie własnego samopoczucia, własnych stanów psychicznych i ich źródeł. Psycholog ma chociażby wiedzę o mechanizmach obronnych i łatwiej mu być może zidentyfikować ich często szkodliwe działanie.

Czy to dobrze?

Czy są jakieś korzyści z tego, że psycholodzy być może bardziej zagłębiają się w siebie? Z pewnością tak. Dzięki opracowaniu własnych spraw wewnętrznych psycholog ma znacznie większą szansę lepiej poznać naturę mechanizmów psychicznych, a przede wszystkim samemu stać się lepiej zintegrowaną osobą. Taki stan na pewno dobrze sprzyja gotowości i zdolności do pomocy innym.
0917 060
Creative Commons License photo credit: all_Yleia

12 Comments »

186

Comment by Kacper

May 22, 2008 @ 10:38 pm

Czy istnieją przypadki gdy psycholog sam w sobie wzbudził pewną dolegliwość psychiczną, ucząc się lub czytając o danym problemie, bądź podczas terapii z pacjentem?

204

Comment by Dominik

May 23, 2008 @ 7:49 am

wzbudzić w sensie wytworzyć ją sobie, to raczej nie możliwe… ale wzbudzić w sensie dostrzec, odkryć i lepiej poznać i ewentualnie coś z tym zrobić - to juz tak… ale wtedy nazwałbym to nie wzbudzeniem lecz uświadominieniem…

Comment by Ben

July 24, 2008 @ 2:47 pm

Czy empatia może okazać się czynnikiem negatywnym w relacji psycholog-pacjent? Czy groźnym jest to, iż problem/sytuacja pacjenta wpłynie na emocjonalność doradcy i “zanieczyści” obiektywny oraz zdystansowany ogląd? I czy istnieją techniki uczące dawania sobie radę w w/w okolicznościach?

Comment by Dominik

July 24, 2008 @ 4:18 pm

Ben,

tak, wspomniane przez Ciebie zależności są bardzo ważnym aspektem tematu relacji klient-terapeuta. Istnieje niebezpieczeństwo, że nieopanowana empatia może spowodować nadmierne zaangażowanie w świat klienta, ostatecznie ze szkodą dla niego samego i całego procesu terapeutycznego. W związku z tym, podczas kształcenia terapeutycznego, a przede wszytskim terapii własnej, psychoterapeuci uczą się jak jak sobie z tym radzić. Właśnie kończę post częściowo związany z poruszonym przez Ciebie tematem, prawdopodobnie jeszcze dziś go zamieszczę.

Comment by Milka

August 12, 2008 @ 4:53 pm

Ze stereotypami nigdy się nie wygra, można z nimi próbować jedynie polemizować. Nie bez powodu fakt bycia psychologiem może wywoływać mieszane uczucia np. w towarzystwie, bo choć psycholog to zwykle osoba inteligentna i interesująca, to ma też drugie dno. Jak nikt inny potrafi wcześniej czy później znaleźć w każdym jakiś problem. Sztuką jest umieć oddzielić życie prywatne od zawodowego. Psychologom często sie to nie udaje. Znam przypadki psychologów, którzy pomagają innym podczas gdy ich życie rodzinne sie sypie.

Comment by Dominik

August 18, 2008 @ 9:49 pm

Psycholog to w końcu też człowiek… ze wszystkimi ludzkimi przypadłościami… rajdowy mistrz kierownicy, także może mieć wypadek na zwykłej drodze… bycie psychologiem z pewnością nie daje żadnej gwarancji na sukces w każdej dziedzinie…

Comment by Logo

June 2, 2010 @ 2:22 am

Kilka moich znajomych zdecydowało się na studia psychologiczne. Wszyscy poszli na nie, ponieważ szukali odpowiedzi na pytania ze swojego życia rodzinnego, okresu dojrzewania itp. Moje wnioski na ten temat są następujące:
- Na ten kierunek udają się głównie ludzie, którzy chcą uporządkować swoje życie osobiste - nie ma w tym nic złego czy nienormalnego. Jednak wielu z nich nie potrafi uporać się ze swoimi problemami, a to już może skutkować (i często tak się dzieje) w negatywny sposób na to, w jaki sposób podchodzą do otoczenia tzn. ludzi/klienta.
- Zauważyłem, że często podczas rozmów z ludźmi stosują manipulację i bierną agresję. Stawiają się w roli nauczycieli lub recenzenta. Wszystkie te zachowania są „opakowane” w grzeczne uśmiechy, cichy ton i pozę, którą można określić zwrotem jako „jestem uległy/a”.
Oczywiście dostrzegam i pozytywne strony tej grupy zawodowej, ale skupiłem się na tych kilku negatywnych cechach dotyczących komentowanego tematu.

Podsumowywując.
Uważam, że w większości osoby wybierające ten kierunek, to osoby z problemami szukające pomocy. Na studiach natomiast kładzie się zbyt duży nacisk na opanowanie pamięciowe regułek i definicji, a zbyt mały na “uzdrowienie” samego siebie a dopiero później naukę pomagania innym, ponieważ ich własne problemy mogą być dużym ograniczeniem.

Comment by Dominik

June 3, 2010 @ 10:44 pm

Logo,

Dzięki za bardzo interesujący wpis. W sporej części zgadzam się z Toim poglądem. Mam również wrażenie, że wiele (może nie większość jednak) osób idących na psychologię chce sobie poradzić z samym sobą. Czy to dobra droga? Nie wiem, może nie ta najlepsza. Pół biedy jeśli komuś rzeczywiście uda się rozpoznać lepiej samego siebie i być może wspomoże się psychoterapią i skutkiem tego rzeczywiście się uporządkuje. Gorzej gdy rzeczywiście problemy są poważne i nie uda się ich rozwiązać. Warto pamiętać też o tym, że nie jest przeznaczeniem studiów psychologicznych ‘uzdrawianie’ studentów, lecz poznanie przez nich tego, jak zachowuje się człowiek.
Warto pamiętać też o tym, że tylko pewna część osób kończących psychologię będzie pracować z drugim człowiekiem w sensie pomocy psychologicznej. Część osób w ogóle nie będzie pracowała w tym zawodzie, inne mogą pracować w HR lub reklamie. Ci, którzy obiorą drogę pomocy psychologicznej i tak często napotkają konieczność odbycia nauki w szkole psychoterapii, a tam jest już wymóg terapii własnej.

Pozdrawiam,

Dominik

Comment by Logo

August 13, 2010 @ 4:08 am

Dominik,

Napisałeś: “Warto pamiętać też o tym, że nie jest przeznaczeniem studiów psychologicznych ‘uzdrawianie’ studentów, lecz poznanie przez nich tego, jak zachowuje się człowiek.”

Tego jak “zachowuje” się człowiek oraz jakie są mechanizmy relacji międzyludzkich poznaje się głównie przez pryzmat własnych doświadczeń życiowych. To one (te pozytywne lub raczej negatywne - bo te ostatnie są raczej powodem szukania odpowiedzi na studiach) mogą wykrzywiać nasze postrzeganie pewnych faktów z życia ludzi oraz ich interpretację. Dlatego też bez “zaglądnięcia” we własne “Ja” i odpowiednie przeanalizowanie faktów ze swojej przeszłości może (i najprawdopodobniej będzie) negatywnie wpływać na rozumienie wiedzy (regułek, definicji) poznawanych na studiach. To w oczywisty sposób przekłada się na wartość takiej osoby jako psychologa. Przykład: Na studiach inżynierskich nie uczy się tylko wzorów i definicji, ale również (a może i przede wszystkim) umiejętności ich wykorzystania w praktyce. Podobnie i tu. Sucha znajomość regułek nic nie daje – można się ich nauczyć samemu w domu. Psychologiem się jest dopiero, gdy się je rozumie i w odpowiedni sposób potrafi sie je zastosować – a to powinno się otrzymywać na studiach poprzez analizę siebie samego i ewentualnie innych studentów w ćwiczeniach prowadzonych przez wykładowców. Natomiast bez poznania siebie nie można się odpowiednio zdystansować do własnych uprzedzeń, kompleksów, które to wykrzywiają nam prawidłowe rozumienie tych definicji i w konsekwencji obraz pacjenta.

Poznałem (aktualnie już pracujących jako psycholodzy) osoby:
- których problemem była młodość spędzona w rodzinie alkoholików,
- które same są narkomanami (uzależnienie od pospolitej trawki),
- oraz najczęściej takie, których problemem jest frustracja na tle seksualnym wyniesione z okresu dojrzewania, a co za tym idzie uprzedzenia do płci przeciwnej.
Byłem wielokrotnie światkiem rozmów, po których byłem mocno zaskoczony uprzedzeniami, jakie posiadają te osoby, a pomimo to pracują w tym zawodzie jako psychoterapeuci.

Dlatego, obiegowa opinia o psychologach, która panuje w społeczeństwie jest w dużej mierze prawdziwa i jest to skutek wadliwego podejścia do szkolnictwa wyższego w tym zawodzie tzn. sztywnego uczenia (wkuwania) regułek, a zbyt małego „zagłębiania się w samego siebie”. Takie jest przynajmniej moje zdanie.

Pozdrawiam

Comment by Logo

August 14, 2010 @ 2:09 am

Dominik,

Wczoraj odpowiedziałem na Twoją polemikę z moją pierwszą wypowiedzią pod tym felietonem. Pojawiła się na tej stronie bardzo wcześnie rano, bo o tej godzinie ją też napisałem, ale widzę teraz, że jej nie ma. Wniosek mi się nasuwa tylko jeden - cenzurujesz wypowiedzi niewygodne dla Ciebie lub Twoich kolegów po fachu. Nie była to obraźliwa wypowiedź a jedynie moje zdanie wyrobione na podstawie obserwacji z życia. To oczywiście Twoja strona, więc masz prawo do kasowania niewygodnych sobie opinii, ale jak to świadczy o Twoim profesjonalizmie – raczej nienajlepiej skoro starasz się kneblować usta ludziom mającym inne zdanie od Twojego. Obawiam się, że trafiłem w samo sedno problemu i dlatego tak szybko ta wypowiedź została usunięta.

Słowa krytyki pod adresem psychologów nie są przejawem złośliwości, a jedynie chęcią podzielenia się swoimi przemyśleniami z osobą być może odpowiednią do dyskusji na ten temat. Jeżeli jednak została ona celowo usunięta przez Ciebie to wg mojej oceny jest to przejaw braku pewności siebie i efekt autorytarnego podejścia do ludzi (bierna agresja) – również często spotykane zachowanie w tej grupie zawodowej.

Pozdrawiam

Comment by Logo

August 14, 2010 @ 2:26 am

Dominik,

Chyba miałem problem z przeglądarką, bo nie wyświetliła mojej wypowiedzi, która była już dodana do postów dobę wcześniej. Za wysnucie pochopnych wniosków z 14 sierpnia g.2.09 przepraszam.
.
Pozdrawiam

Comment by Dominik

August 14, 2010 @ 11:06 am

Logo,

po pierwsze na początek: nie cenzuruję wypowiedzi zamieszczanych tutaj. Mam wprowadzony system zatwierdzania postów do publikacji, który chroni mnie przede dwiema rzeczami: spamem i ewentualnymi wypowiedziami obraźliwymi i niekulturalnymi. Tylko takie rzeczy są blokowane, każda inna wypowiedź, nawet kontrowersyjna bedzie tutaj zamieszczona. Ponadto, prowadzenie tej strony jest jedną z moich działalności i nie zawsze mam możliwość ‘uwalniania’ nowych wpisów każdego dnia. Mamy też przecież sezon wakacyjny :) Podsumowując - wszystko z Twoją przeglądarką w porządku i wszystkie Twoje wpisy są zamieszczone, tak jak je napisałeś, prawda?

Teraz w odpowiedzi na Twoje słowa: ‘Tego jak “zachowuje” się człowiek oraz jakie są mechanizmy relacji międzyludzkich poznaje się głównie przez pryzmat własnych doświadczeń życiowych. To one (te pozytywne lub raczej negatywne - bo te ostatnie są raczej powodem szukania odpowiedzi na studiach) mogą wykrzywiać nasze postrzeganie pewnych faktów z życia ludzi oraz ich interpretację. Dlatego też bez “zaglądnięcia” we własne “Ja” i odpowiednie przeanalizowanie faktów ze swojej przeszłości może (i najprawdopodobniej będzie) negatywnie wpływać na rozumienie wiedzy (regułek, definicji) poznawanych na studiach.’ Właśnie w tym jest problem. Ludzie poznają i opracowują docierającą do nich rzeczywistość bardzo mocno z własnej perspektywy. A ta niestety zazwyczaj nie jest obiektywna lecz bardzo mocno zabarwiona własnymi doświadczeniami (często niekorzystnymi, jak słusznie piszesz). A to mogłoby bardzo zakłócać perspektywę patrzenia na inną osobę i jej problemy. W związku z tym, nauka obiektywnego, zdystansowanego względem swoich spraw patrzenia, jest niezbędna.

Jak już chyba wcześniej gdzies wyrażałem, poznanie swoich problemów i uporanie się z nimi ma dla przyszłego psychologa/terapeuty ogromną wartość. Tyle, że studnia psychologicznie nie są i nie powinny być na to nakierowane. Gdyby tak było, wyobrażasz sobie, że każdy studiujący psychologię musiałby, czy chce czy nie, poddawać się autoanalizie itd? Niektóre osoby po psychologi chcą pracować np w korporacjach w HR, lub marketingu i nie mają ochoty na analizowanie siebie, prawda? Nie jest im to z resztą do niczego potrzebne często. Warto też zwrócić uwagę, że zawody psychologa i psychoterapeuty, to dwa różne zawody. Własnie daltego dopiero na etapie kształcenia psychoterapeutycznego jest WYMÓG, podkreslam wymóg, przejścia określonej liczby godzin terapii własnej. Własnie po to, żeby z wykorzystaniem wiedzy, uporządkować siebie. To oczywiście także nie daje gwarancji, że osoba będzie odpowiednio ‘poprawna’. Pamiętajmy, że psychologowie i psychoterapeuci też są ludźmi ze swoimi myslami i uczuciami. Nie są tylko wyszkolonymi robotami pomocowymi. Naturalnie po to tak jest skonstruowany cykl kształcenia terapeutycznego, żeby zapewnić ich odpowiednie przygotowanie. Z pewnością ta grupa ludzi jest statystycznie najbardziej świadoma siebie i najbardziej zintegrowana wewnętrznie, niestety wyjątki też się zdarzają.

Pozdraiwam i zapraszam do dalszej dyskusji.

Dominik

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Leave a comment