Czy psycholodzy są normalni?
Jedna ze spotykanych czasem tu i ówdzie opinii o psychologach jest taka, że studia psychologiczne wybierają często ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą. Niby, że to taka forma autoterapii mająca im w pierwszej kolejności ułatwić zrozumienie siebie a później umożliwić pomoc innym. Czy to tylko mit, czy może jest w tym ziarno prawdy?
Plotka vs. badania
Przyznam od razu, że nie słyszałem o żadnych badaniach lub bardziej naukowych doniesieniach o tym, że adepci psychologii mieliby przejawiać większą niż średnia w populacji ilość problemów psychicznych. Jednak to, że ja o nich nie słyszałem nie oznacza, że takich na pewno nie ma. Jeśli ktoś spotkał się z taką opinią lub tym bardziej badaniami na ten temat, uprzejmie proszę o sygnał lub komentarz.
Możliwe źródła
Uczciwie jednak wspomnę, że zastanawiałem się nad tym skąd takie opinie o psychologach mogą pochodzić.
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to prawdopodobna większa niż przeciętna wrażliwość osób, które myślą o zawodzie psychologa. Wrażliwość na innych ludzi, ich sytuację, ich problemy. W końcu nie przez przypadek podkreśla się w tym zawodzie zdolność do empatii i zainteresowanie ludźmi. Wiązać się to prawdopodobnie może z większą potrzebą lub skłonnością do analizowania różnych rzeczy. Wielu ludzi ma umysły bardzo analityczne, może wielu z nich to psycholodzy?
Inna możliwość, która wydaje mi się dość prawdopodobna opisywana jest powiedzonkiem: im głębiej w las, tym więcej drzew. Być może jest tak, że pracując wokół i zagłębiając się w problemy innych ludzi, psycholog (zwłaszcza początkujący lub dopiero w trakcie kształcenia) w pewnym momencie traci zdrowy dystans i zaczyna zbyt mocno żyć w tym wirtualnym w pewnym sensie świecie pojęć, związków, przyczyn i hipotez. Łatwo wtedy zacząć odnosić te skomplikowane sprawy do swoich własnych problemów, a takie posiada praktycznie każdy, mniejsze lub większe. Szczęściem, większość psychologów, a wszyscy psychoterapeuci przechodzą terapię własną i mają wtedy okazję uporać się z własnymi nie zakończonymi sprawami. Ponadto obowiązkowa dla wszystkich terapeutów superwizja, czyli nadzór bardziej doświadczonej osoby, daje szansę na rozwiązywanie takich zjawisk.
Kolejną możliwą przyczyną tego, iż ewentualne problemy psychiczne mogą być bardziej widoczne u psychologów jest prawdopodobnie ich większa samoświadomość. Mam na myśli świadomość w zakresie własnego samopoczucia, własnych stanów psychicznych i ich źródeł. Psycholog ma chociażby wiedzę o mechanizmach obronnych i łatwiej mu być może zidentyfikować ich często szkodliwe działanie.
Czy to dobrze?
Czy są jakieś korzyści z tego, że psycholodzy być może bardziej zagłębiają się w siebie? Z pewnością tak. Dzięki opracowaniu własnych spraw wewnętrznych psycholog ma znacznie większą szansę lepiej poznać naturę mechanizmów psychicznych, a przede wszystkim samemu stać się lepiej zintegrowaną osobą. Taki stan na pewno dobrze sprzyja gotowości i zdolności do pomocy innym.

photo credit: all_Yleia
