Czy ludzie boją się psychologów?
Czasami przytrafia mi się następujące zdarzenie: spotykam w towarzystwie nową osobę i po krótkim przedstawieniu pada z mojej strony informacja, że jestem psychologiem. Zapada wtedy na chwilę cisza, po której osoba najczęściej mówi coś w stylu: ?O, to muszę uważać na to, co mówię? albo ?To teraz zaraz mnie przeanalizujesz i będziesz wszystko o mnie wiedział?. Ciekaw jestem ilu innych psychologów spotkało się z takimi reakcjami. Może się podzielicie swoimi doświadczeniami. Ja w każdym razie pamiętam takie reakcje i zastanawiam się za każdym razem nad ich genezą.
Psycholog jako jasnowidz
Czyżby psychologowie mieli pełnić rolę współczesnych jasnowidzów, z tym że nakierowanych na rozszyfrowywanie najgłębszych tajników ludzkiej psychiki? Rzut oka i już wiadomo, kto jaki jest i o co mu chodzi? Albo co zamierza? Wydaje się to przecież nonsensowne? Skąd więc pomysł na posiadanie takich umiejętności? Czyżby to wynik lektur lub filmów o jakiś demonicznych manipulatorach pragnących rozszyfrować i zawładnąć ludzkimi umysłami? A może rezultat szumu medialnego wokół sztuczek stosowanych w koncernach do prania mózgu ich pracowników i klientów? Wszak owszem, często opierają się one na działaniu pewnych mechanizmów psychicznych. A może to wynik złych doświadczeń z kontaktów z psychologami w różnych miejscach, niekoniecznie w poradni? Może zdarzały się nadużycia popełnione przez nieetycznych psychologów, a ich następstwa były na tyle dotkliwe, że zapisały się trwale w pamięci i przekonaniach? Czy takie zdarzenia mogły być podstawą wytworzenia niekorzystnego wizerunku psychologów, tworząc jednocześnie określone stereotypy?
Nie taki wilk straszny?
Czy zatem rzeczywiście jest tak, że każdy psycholog to chodzący rentgen dusz i umysłów? Analizuje każde zachowanie osób, które spotyka? Nie zawaham się powiedzieć, że z pewnością nie jest tak. Istotnie, wiedza psychologiczna daje znaczące możliwości poznania drugiego człowieka, ale? Ale przede wszystkim, po cóż miałby to robić? Tak jak lekarz chirurg ortopeda nie analizuje z pewnością stanu kręgosłupa każdej napotkanej na ulicy osoby, ani mechanik nie marzy o rozgrzebaniu każdego przejeżdżającego samochodu, tak podobnie psycholog nie myśli wyłącznie o tym jak rozgryźć każdą napotkaną, żywą istotę. Czy ktokolwiek chciałby pracować 24 godziny na dobę, każdego dnia?
Oprócz pobudek wynikających z czysto ludzkich własności naszej natury, myślę, że warto też wspomnieć o etyce. Podczas kształcenia psychologów istotny nacisk położony zostaje na położenie solidnych fundamentów etycznego postępowania zawodowego. Obejmuje ono między innymi zasadę minimum interwencji ? czyli ingerowania tylko w takim stopniu, w jakim jest to konieczne, oraz podejmowania działań wyłącznie na wniosek i na podstawie zgody pacjenta lub klienta.
Pokusiłbym się zatem o wniosek, iż dobrze przygotowany psycholog w najmniejszym stopniu nie będzie osobą, w towarzystwie której należy być szczególnie ostrożnym.
Czyżbym był idealistą?

