Dlaczego tak późno?
Kilka ostatnich spotkań z klientami wywołało we mnie refleksję, którą można by zawrzeć w pytaniu: dlaczego niektórzy przychodzą tak późno po pomoc? Zagmatwana sytuacja życiowa, różnego typu problemy, a przede wszystkim bogaty repertuar zachowań powodujących przeciążenie organizmu to typowy obraz osoby i jej świata u progu gabinetu. Czy nie można inaczej?
Iść czy nie iść?
Problem pierwszej wizyty i okoliczności skłaniających do niej, opisywałem już kilka miesięcy temu w tym temacie. Tej zazwyczaj nie łatwej decyzji towarzyszy wiele przemyśleń, często obaw i czasem silna wewnętrzna walka. Kiedy osoba pojawi już się w gabinecie, kolejnym ważnym tematem staje się jej gotowość do zmiany. Często topnieje ona w obliczu rysującej się na horyzoncie konieczności dokonania pewnej pracy, większej samodyscypliny i niezbędnej konsekwencji postępowania. Oczywiście można powiedzieć wtedy, że owszem ? najwyraźniej osoba nie jest jeszcze gotowa do zmiany. Być może problem nie jest jeszcze aż tak dotkliwy dla osoby, może doświadcza ona dopiero pierwszych umiarkowanych dolegliwości? Ale? ale czy nie szkoda tego mementu? Czy nie lepiej może uporać się z mniejszym problemem, niż trochę później ze znacznie większym?
Idzie nowe?
Wspominałem o osobach, które pojawiły się w ostatnim czasie w moim gabinecie. Są to osoby bardzo młode, w wieku lat dwudziestu kilku. Doświadczają stanu, nazwałbym go ? lekkiego zmieszania, pogubienia. Odczuwają różne sprzeczne impulsy, zarówno skłaniające do działania, jak i powstrzymujące przed nim. Czasem są to naturalne obawy przed ważnymi decyzjami, czasem odzywają się nieco głębsze lęki a czasem wyczuć można rysy struktury charakteru, który nie zawsze ułatwia życie. Muszę przyznać, że imponuje mi większa łatwość młodych ludzi jeżeli chodzi o sięganie po pomoc psychologiczną. Być może ich rozumienie tego zawodu nie jest tak zabarwione negatywnie, tak jak ma to miejsce często chociażby u ich rodziców. Być może ich świadomość na temat rzeczywistych możliwości oferowanych przez psychologów i zasad ich pracy jest większa i bliższa rzeczywistości. W każdym razie pojawiają się ? i dobrze. Mam wrażenie, że często jest to dobry czas na zajęcie się sobą. Rozejrzenie się po sobie i swoim świecie, obiektywniejszy ogląd własnej sytuacji, przegląd przyjętych przekonań dokonany wspólnie z psychologiem daje szansę na łagodne uporanie się z ewentualnymi ograniczeniami i rozbrojenie chociażby nietrafnych schematów poznawczych. Pozwoli to być może także zapobiec nabudowaniu na obecnych fundamentach osobowości nowych pięter w niekorzystny sposób. Użyłbym tutaj metafory rodem z placu budowy, ilustrującej moment oglądu i rewizji pierwszych wykonanych prac w celu ewentualnej korekty i dalszej bezpiecznej konstrukcji.
Warto być może poświęcić kilka spotkań na powiększenie świadomości - gdzie, w jakim miejscu jestem, co i dlaczego teraz robię. Jest szansa, że dalsza praca nad sobą i w konsekwencji dalsze zmagania z codziennością będą bezpieczniejsze i spokojniejsze.



