Zaklinanie rzeczywistości
Tym razem mamy już początek grudnia czyli głęboką jesień, pomyślałem więc, że na taką porę roku dobry będzie tekst nieco poważniejszy niż ostatnie dwa. Właściwie nigdy nie byłem specjalnym wielbicielem jesieni, moja pora roku to wiosna i wczesne lato. Dlatego zazwyczaj kiedy dni zaczynały robić się coraz krótsze, moje nastawienie odnośnie otaczającej aury stawało się z każdym dniem coraz mniej przychylne, delikatnie mówiąc. Nie znamy jednak póki co skutecznego sposobu na ominięcie mniej lubianych pór roku. Nie pozostaje zatem pewnie nic innego, jak nauczyć się z ich obecnością żyć. Moje przemyślenia na ten temat doprowadziły mnie do punktu, w którym stwierdziłem, że mimo iż za jesienią nie przepadam, to jej istnienie ma jakiś sens. Chociażby taki, że przyroda potrzebuje odpoczynku i oczyszczenia po intensywnym lecie. Co jednak ma wspólnego istnienie jesieni z życiem i psychoterapią?
Sens
Tak jak w przyrodzie zmienność pór roku pełni jakieś funkcje, tak i nasze życie przebiega w określony sposób i ma swoją logikę. Przytrafiają nam się różne zdarzenia – i pozytywne i negatywne, takie których sobie życzymy i takie, których wolelibyśmy uniknąć. Zazwyczaj nie podoba nam się, kiedy coś nie idzie po naszej myśli i często złościmy się z tego powodu. Obwiniamy wtedy często o zaistniałą sytuację inne osoby, okoliczności zewnętrzne, los i wiele innych możliwych czynników. Czy potrafimy jednak dostrzec nasz udział w takim a nie innym zdarzeniu? Czy w szerszej perspektywie udaje się dostrzec jakieś zależności i powtarzające się sytuacje? O czym mogą one świadczyć? Czy mają one jakiś głębszy sens czy są może jednak tylko szeregiem przypadkowych zdarzeń?
‘To się wtedy nie domknie’
Nie dalej jak dwa tygodnie temu usłyszałem od człowieka ważnego w moim zawodowym życiu zdanie, które na długo ze mną zostało. Rozmawiając o pracy z klientami zadałem mu pytanie brzmiące: ‘a co jeśli klient koniecznie chce wyjść ze swoim pomysłem na rozwiązanie konkretnej sytuacji, a ja mam prawo przypuszczać (choć praktycznie nigdy nie ma takiej pewności!), że to nie jest jednak dobry pomysł?’. Usłyszałem spokojną odpowiedź: ‘być może musi sam to sprawdzić. I jeśli faktycznie to nie jest dobry pomysł, to się mu to wtedy nie domknie’. Proste, prawda?
Gdzie ten sens?
Życie jest mądre, ma swój sens i dzieje się zgodnie ze swoimi prawami. Jeśli będziemy próbowali je naginać, być może w krótkiej perspektywie coś nam się uda. Możemy na przykład podkolorować fakty w CV chcąc otrzymać konkretną pracę, albo lekko zmanipulować partnera, żeby z nim być lub coś od niego uzyskać, możemy także udawać coś przed sobą, po to zrealizować jakiś swój plan. To właśnie nazywam zaklinaniem rzeczywistości. Czy w dłuższej perspektywie to się jednak opłaci? Nie mam tu bynajmniej na myśli kwestii moralnych, odnoszę się jedynie do psychologicznych konsekwencji takich strategii, które jak się okazuje, ostatecznie zwracają się przeciwko nam samym. Drogi na skróty rzadko się sprawdzają. Przykładowo, wielu młodych ludzi, absolwentów ma obecnie trudności ze znalezieniem pracy. Czy winny jest tylko kryzys? A co z jakością studiów i własnym zaangażowaniem w naukę? Mam okazję czasem z takimi osobami rozmawiać i często niepokoi mnie podejście o jakim słyszę: po co się tego uczyć, to jest nieprzydatne, ważne żeby zdać i mieć spokój. Jestem przekonany, że każdy w swoim życiu codziennie dokonuje swoimi decyzjami wyborów: czy respektuję prawa życia, czy próbuję je dostosować do siebie?
Sens w gabinecie
Podczas pracy terapeutycznej klient szuka rozwiązań dla swojej sprawy, z którą przyszedł. Najwartościowsze są te odkrycia, których sam dokona. Jeśli wspólna z terapeutą praca jest prowadzona uważnie, większość z tych odkryć ma szansę być dobrze sprawdzona i zazwyczaj wnoszą one określoną wartość w życie klienta. Czasem jednak pomysły nie są trafione i mimo wyczuwalnego braku energii w kierunku takiej propozycji, klient decyduje się zastosować takie rozwiązanie. Takie zaklinanie rzeczywistości najczęściej ma małe szanse na powodzenie. Zazwyczaj źle załatwiona sprawa odezwie się ponownie, często z większą siłą. Jest na szczęście jednak pewne pocieszenie. Nawet jeśli takie rozwiązanie się nie sprawdzi, to klient staje się bogatszy o nową wiedzę o tym co NIE zadziałało. Ostatecznie, przy odpowiedniej uważności, jest więc to nadal szansa na nauczenie się czegoś ważnego o życiu.



