<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Comments on: Bonsai</title>
	<atom:link href="http://www.psychologium.net/bonsai/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.psychologium.net/bonsai/</link>
	<description>Just another WordPress weblog</description>
	<pubDate>Mon, 21 May 2012 02:04:54 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
		<item>
		<title>By: Karo</title>
		<link>http://www.psychologium.net/bonsai/#comment-6210</link>
		<dc:creator>Karo</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Jan 2011 21:13:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychologium.net/?p=38#comment-6210</guid>
		<description>Kiedy pierwszy raz przeczytałam ten tekst nie odniósł on zamierzonego efektu, okazało się, że musiał we mnie w pewien sposób dojrzeć. Trawił mnie kilka dni - ale w odniesieniu do mnie samej. Do mnie jako niedawnego bonsai. Zastanawiam się jak wielu ludzi jest takimi właśnie karłowatymi drzewkami bez świadomości tego mechanizmu. Co gorsza jak niewielu z nich potrafi się z tego skutecznie uwolnić. Ja dowiedziałam się w zasadzie przez przypadek. Ktoś zaczął pracować nad moim rozwojem osobistym - fachowiec. I tam, jak na dłoni wychodziły wszystkie moje karłowate cechy. Oczywiście nie pozwalały mi stawać się dobrym managerem. Byłam trochę jak ten rodzic - ogrodnik: krępowałam drutem na swoje własne podobieństwo. Żyłam w świecie tak sztywnych norm, zasad, że sama nie potrafię uwierzyć, że mogłam się czuć szczęśliwa. Poczucie obowiązku trawiło mnie i wszystko dookoła...
Chciałabym mądrze wychować moją córkę i nie popełnić błędów mojej mamy. Dzięki za ten tekst - będzie mi o tym przypominał</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy pierwszy raz przeczytałam ten tekst nie odniósł on zamierzonego efektu, okazało się, że musiał we mnie w pewien sposób dojrzeć. Trawił mnie kilka dni - ale w odniesieniu do mnie samej. Do mnie jako niedawnego bonsai. Zastanawiam się jak wielu ludzi jest takimi właśnie karłowatymi drzewkami bez świadomości tego mechanizmu. Co gorsza jak niewielu z nich potrafi się z tego skutecznie uwolnić. Ja dowiedziałam się w zasadzie przez przypadek. Ktoś zaczął pracować nad moim rozwojem osobistym - fachowiec. I tam, jak na dłoni wychodziły wszystkie moje karłowate cechy. Oczywiście nie pozwalały mi stawać się dobrym managerem. Byłam trochę jak ten rodzic - ogrodnik: krępowałam drutem na swoje własne podobieństwo. Żyłam w świecie tak sztywnych norm, zasad, że sama nie potrafię uwierzyć, że mogłam się czuć szczęśliwa. Poczucie obowiązku trawiło mnie i wszystko dookoła&#8230;<br />
Chciałabym mądrze wychować moją córkę i nie popełnić błędów mojej mamy. Dzięki za ten tekst - będzie mi o tym przypominał</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

