Psychologium

Psychologia dla Ciebie

Pizza z dostawą na plażę

Filed under: Psychologia, Rozwój osobisty — Dominik at 8:10 am on Monday, August 1, 2011

Jako że czas na kolejny artykuł wypadł dokładnie w połowie wakacji, postanowiłem że powstanie tekst trochę swobodniejszy i luźniej związany z psychologią i psychoterapią, mający jednak oczywiście pewne odniesienia do spraw psychologicznych czy rozwoju osobistego. Sam także wróciłem kilka dni temu z wyprawy nad nasze polskie morze i pewne nowe zjawisko, które zaobserwowałem, skłoniło mnie do podzielenia się kilkoma refleksjami.

Zimne napoje! Gotowana kukurydza!

Od wielu lat nieodłącznym elementem plażowego krajobrazu w Polsce są niestrudzeni wędrowcy oferujący różne produkty spożywcze, do zakupu których nawołują w mniej lub bardziej oryginalny sposób. Począwszy od zimnych napojów, przez gorącą kawę, gotowany bób i jagodzianki, naprawdę na różne sposoby możemy zaspokoić głód i pragnienie, praktycznie nie podnosząc się z kocyka. Może to i wygodne, choć spotkałem się też z licznymi zdaniami, że częste migracje kolejnych sprzedawców oraz ich wokalne popisy, dla wielu osób są po jakimś czasie irytujące. Mnie osobiście zawsze było naprawdę szkoda tych osób, które w upale, grzęznąc w piasku, decydują się przemierzać plaże, dźwigając ciężkie, plastikowe lodówki. W tym roku zaskoczyło mnie jednak pewne novum:

Pizza, hamburgery, kebab!

Co takiego? Pizza i kebab na plaży? Czy oni to niosą w tych lodówkach? Jak będzie wyglądało to jedzenie po godzinie noszenia na plaży? Takie myśli błyskawicznie przemknęły mi przez głowę. Podniosłem się więc z ręcznika, aby zaobserwować jak realizowana jest sprzedaż takich artykułów. I tu znaczne zaskoczenie. Okazało się, że ktoś wpadł na pomysł zbierania zamówień na nieco bardziej konkretne dania w postaci pizzy czy hamburgerów i dostarczanie ich na plażę z pobliskiego baru. W pierwszej chwili odezwała się we mnie nutka biznesowa i pomyślałem, że bardzo sprytnie ktoś znalazł niszę w tym plażowym biznesie i zaproponował coś zupełnie nowego. Po chwili jednak pomyślałem w zupełnie inny sposób:

Co jeszcze możemy zrobić za ciebie?

Czy w tym pomyśle nie idziemy jednak za daleko? Czy oferowanie kolejnych propozycji, które mogą znaleźć się pod naszym nosem bez ruszania się z miejsca jest udanym przedsięwzięciem? Czy pozbawianie się własnego działania w czynności nawet tak prozaicznej jak zapewnienie sobie posiłku jest dla nas korzystne? Jakiś czas temu w tekście Podmiotowość, czyli kto tu jest kapitanem pisałem o korzystnych skutkach poczucia własnego sprawstwa. Różne badania wskazują, że ludzie lepiej się czują kiedy mają kontrolę nad swoim życiem i czują, że decyzje, które podejmują są ich własnymi decyzjami. Czy rezygnacja z własnej aktywności w imię wygody na pewno nam się opłaci? Pomijam aspekt wysiłku fizycznego, który stanowi wartość samą w sobie, ale czy nie lepiej udać się po plaży na mały spacer po to, aby samodzielnie wybrać, gdzie zjemy nasz posiłek i co nim będzie? Czy naprawdę warto rezygnować z samodzielnego sięgania po to, czego potrzebujemy miast przyzwyczajać się do bardziej pasywnego sposobu realizowania naszych potrzeb? Mam nadzieję, że za jakiś czas nasze życie nie będzie wyglądało tak, że będziemy pracować z domu, robić zakupy z domu, oglądać filmy w domu, zwiedzać Luwr w domu i spotykać się ze znajomymi na videoczatach czekając aż ktoś zaproponuje nam kolejną, nie wymagającą ruchu ani własnego wyboru rozrywkę. Aby się do tego nie przyczyniać, na pyszną rybkę wraz ze znajomymi udaliśmy się samodzielnie, po drodze dyskutując, w którym barze zakotwiczymy ☺

IMG_9907
Creative Commons License photo credit: bitchcakesny