Projekcja, dobra znajoma
Byłem ostatnio świadkiem pewnej scenki, która natchnęła mnie inspiracją do napisania tego tekstu. Otóż załatwiałem sprawę w ZUSie, a właściwie oczekiwałem w kolejce na podejście do stanowiska i chcąc nie chcąc, widziałem i słyszałem jak przy jednym ze stanowisk załatwiał swoją sprawę pewien pan. Jeszcze kiedy oczekiwał w kolejce można było wyczuć jego duże napięcie, niecierpliwość i spore pobudzenie. Jednym słowem, łagodnie mówiąc – nie był w najlepszym humorze. Kiedy podszedł do stanowiska, mocno podniesionym głosem rozpoczął od narzekania, jak to bardzo źle go ZUS potraktował przesyłając jakieś pismo. Nie interesowała mnie merytorycznie sprawa, którą załatwiał, moją uwagę zwróciło jego zachowanie. Od samego początku zarzucał pracownicy brak dobrej woli, niekompetencję i oskarżał o niekulturalne zachowanie. Nadmienię, że pani przy stanowisku obsługiwała tego klienta w moim odczuciu bardzo spokojnie i rzeczowo. Wyraźnie było widać, że kipiący niechęcią i złością pan, swój własny stan próbował przerzucić na swoją rozmówczynię. Przypuszczam, że spotkaliście się z podobnymi sytuacjami, a zjawisko jakie opisałem nosi nazwę projekcji.
Mechanizm obronny
Dlaczego zdecydowałem się napisać o projekcji? Jest ona niezwykle powszechnym i jednocześnie bardzo utrudniającym zdrowe kontakty międzyludzkie zjawiskiem. Projekcja jest jednym z tzw. mechanizmów obronnych, a więc sposobów jakie ludzie wykształcają sobie w celu obrony przed trudnymi przeżyciami psychicznymi. Zasadniczo mechanizmy obronne mają adaptacyjne znaczenie, pozwalają nam przetrwać w wymagających sytuacjach. Jednak często i w nieświadomy sposób potrafią one bardzo się rozbudować w psychice i wtedy stają się już niezbyt pożyteczne. Jeśli działają w dużej liczbie i ze znaczną siłą, utrudniają zdrowe funkcjonowanie, przede wszystkim poprzez zniekształcanie odbioru rzeczywistości. Najczęściej spotykane i omawiane mechanizmy obronne to wyparcie, przemieszczenie, izolacja, zaprzeczenie, racjonalizacja i właśnie projekcja.
łac. proicere, wyrzucać przed siebie
Projekcja polega na przypisywaniu innym ludziom własnych poglądów, zachowań, cech lub przeżyć, najczęściej o charakterze negatywnym, czyli nie akceptowanych u siebie. Jeszcze inaczej, bardziej w duchu Gestalt, można powiedzieć, że projekcja to mechanizm czynienia otoczenia odpowiedzialnym za to, co powstaje we mnie i co się ze mną dzieje - różnych impulsów, myśli, pragnień, ocen. Osoba, która posługuje się mechanizmem projekcji nie potrafi pozwolić sobie na to, żeby rozpoznać u siebie swoje własne stany psychiczne, np. że jest zła, lub zaniepokojona. Uświadomienie sobie takich stanów może być dla niej trudne, np. wtedy gdy wychowywana była w duchu bycia grzeczną i spokojną, a okazywanie złości było przez rodziców niemile widziane. Nauczyła się więc, że okazanie złości jest niewłaściwe. Coś jednak z tą energią stać się musi i jednym ze sposobów jest wyprojektowanie jej na zewnątrz, najczęściej na inną osobę. Wtedy właśnie, podobnie jak pan opisany przeze mnie na początku, zarzuca innym, że są zdenerwowani, smutni lub krytycznie nastawieni. W istocie jest to jednak przypisanie swojego stanu innej osobie. Jak wiele powoduje to komplikacji w relacjach z innymi ludźmi, bardzo łatwo się domyślić.
Nie czyń drugiemu…
Czy projekcję trzeba zwalczać? Czy jest na nią jakieś lekarstwo? Projekcję warto poznać i nauczyć się rozpoznawać ją u siebie. Pierwszym krokiem jest skupienie uwagi na sobie, swoich doznaniach i uczciwe ich uznanie. Dzięki temu możemy wiele zyskać i to w dwóch obszarach. Po pierwsze, na pewno poprawią się dzięki temu nasze relacje z innymi ludźmi. Nikt z nas nie lubi przecież, gdy zarzuca się nam coś, co nas nie dotyczy. Czujemy się wtedy atakowani i w naturalny sposób wyzwala to postawę obronną. Podobnie dzieje się z naszymi rozmówcami, kiedy projektujemy na nich nasze sprawy. Jeśli uda nam się tego nie robić, osoby, które kontaktują się z nami odczują ten kontakt jako bardziej komfortowy, bezpieczny i przyjemny. Drugi zysk jest równie ważny. Dzięki uświadomieniu sobie mechanizmów projekcji możemy podjąć decyzję o spotkaniu się z powstającymi w nas uczuciami i myślami i wziąć za nie odpowiedzialność. Przestajemy wtedy obwiniać za to, co się z nami dzieje naszych partnerów, rodziców, szefów, rząd czy kogokolwiek jeszcze. Stajemy się bardziej świadomi własnych potrzeb, zdolności i możliwości ich zaspokajania. Dzięki temu możemy podejmować lepsze, zdrowsze i skuteczniejsze działania, zmierzające do poprawy jakości naszego życia.
