Pilot w worku
Przed wielu, wielu laty, kiedy elektronika domowa, taka jak telewizory, magnetowidy i sprzęt hifi, stawała się coraz nowocześniejsza, pojawił się w użytkowaniu nowy, niezwykle praktyczny przedmiot. Pilot. Małe urządzenie, które za pomocą fali podczerwonej pozwala sterować pracą innych urządzeń, nie ruszając się z miejsca. W początkowych latach obecności pilotów w domach, podczas wizyt u moich znajomych, bądź znajomych moich rodziców, zaobserwowałem i zapamiętałem jedno, dość częste wtedy, interesujące zjawisko. Otóż wiele osób trzymało pilota, najczęściej od telewizora, w foliowym worku. Zawijały go w foliowy worek, wykonując z niego, swego rodzaju pokrowiec. Zapytałem kilku osób, u których znalazłem takie rozwiązanie, o cel jego stosowania. ‘Żeby się nie niszczył’ – taka padała najczęściej odpowiedź. Właściwie odpowiedź bardzo logiczna i racjonalna. Z reguły rzeczy w pokrowcach niszczą się mniej podczas użytkowania. Powstało jednak w mojej głowie pytanie: czy warto?
Życie w poczekalni
Jedna z osób, z którą miałem przyjemność pracować w mojej praktyce, użyła kiedyś takiego sformułowania: ‘ czuję się jakbym żyła w odgrodzeniu od świata, jakby owinięta folią, która nie pozwala mi dobrze widzieć i czuć tego, co się dzieje dookoła’. Osoba ta, miała wrażenie życia jakby obok prawdziwego życia. Często wydawało jej się, że prawdziwe życie, dzieje się gdzieś indziej, że inni ludzie żyją ‘mocniej’, ‘prawdziwiej’, pełnią życia. Owszem, czasem tak się dzieje, że na skutek różnych zdarzeń ludzie w mniejszym lub większym stopniu korzystają z życia, czasami mocno się z niego wycofując. Zazwyczaj postrzegają to negatywnie i chcieliby bardziej uczestniczyć w życiu. Nie chodzi bynajmniej o skrajnie hedonistyczny styl życia polegający na bujnym życiu towarzyskim, bądź inną hiperaktywność. Tutaj wskaźnikiem zdrowia jest własna satysfakcja. Czy mam w moim życiu ważne dla mnie rzeczy? Czy realizuję moje zainteresowania, pasje, cele? Czy przeżywam takie sytuacje, które są dla mnie ważne? Czy też może czegoś bardzo mi brakuje? To przykładowe pytania pozwalające zorientować się, na ile jesteśmy zadowoleni ze swojego uczestnictwa w życiu.
Bezpieczny pokrowiec
Dlaczego czasem nie żyjemy tak bardzo, jak byśmy tego chcieli? Powodów tego może być bardzo wiele, tutaj chciałbym się jednak skupić na jednym z nich, tym który skojarzył mi się właśnie ze wspomnieniem pilotów w workach. Życie w pełni, na wyższych obrotach, jak to nazywają niektórzy, wiąże się zazwyczaj z przeżywaniem, często silnych, emocji. Doznania takie jak radość, silne zainteresowanie, czasem euforia, ale także smutek, złość i tęsknota są jednymi z silniejszych i nie wszyscy potrafią je zdrowo przeżywać. Wielokrotnie spotykałem się z osobami, które bardzo, bardzo wręcz mocno, poskramiają swoje emocje, próbują ich nie odczuwać, a już z pewnością nie wyrażać. Zazwyczaj ma to swoje głębokie korzenie w domu rodzinnym, w którym nie było przyzwolenia na pełną ekspresję emocjonalną, zarówno dorosłych, jaki i w konsekwencji dzieci. Najmłodsi uczą się wtedy, że nie powinni okazywać smutku, gniewu, rozczarowania i innych ważnych emocji. Żeby ich nie okazywać, najlepiej ich nie odczuwać. A żeby ich nie odczuwać, najłatwiej jest z nich zrezygnować, rezygnując z sytuacji, w których mogłyby powstać. W ten sposób budujemy sobie barierę odgradzającą nas od świata, który mógłby wzbudzić w nas niepożądane doznania.
Rozerwana folia
Czy takie życie może być satysfakcjonujące? Być może i tak, być może są osoby, którym to odpowiada. Zazwyczaj jednak, wcześniej czy później, osoba żyjąca w taki sposób zaczyna odczuwać wynikający z tego dyskomfort i dostrzega cenę jaką płaci za takie funkcjonowanie. Nuda, brak satysfakcji i okresowo gorszy nastrój to łagodniejszy skraj możliwych przeżyć. Depresja, używki, izolacja, to formy bardziej zaawansowane. Czy można to zmienić? Tak, oczywiście. Choć w zależności od grubości izolującego ‘worka’ może to być proces trudny i długotrwały. W żadnym wypadku nie warto popadać w przeciwną skrajność i aplikować sobie zmasowane silne przeżycia. Takie zabawy mogą być niebezpieczne. Warto jednak otworzyć się na własne życie emocjonalne. Jeśli zdecydujemy się na stopniowe zwiększanie kontaktu z własnymi przeżyciami, powoli zaczną one ukazywać nam swój wspaniały kolor i smak. Zdrowe przeżywanie emocji pozwala na bardziej adekwatne i elastyczne reagowanie na to, co nas w życiu spotka, pozwalając jednocześnie cieszyć się naszym życiem w taki sposób, jaki nam odpowiada.

