Psychologium

Psychologia dla Ciebie

Kiedy ostatni raz byłeś dzieckiem?

Filed under: Psychologia, Psychoterapia, Rozwój osobisty — Dominik at 8:43 am on Monday, June 1, 2009

W którąś z ostatnich niedziel, kiedy byłem u moich rodziców na rodzinnym obiadku, moja mama zaskoczyła mnie niezwykłym stwierdzeniem. W pewnej chwili wypowiedziała z wyczuwalną nutką tęsknoty w głosie, następującą kwestię: ‘Bardzo żałuję, że jako dzieci, ty i twój brat, nie dostarczyliście mi wielu powodów do zmartwień’. Zdumienie moje oraz brata odebrało nam na chwilę zdolność przetwarzania informacji oraz spowodowało przerwę w konsumpcji. ‘Jak to?’ – zapytałem w końcu – ‘przecież zazwyczaj rodzice cieszą się kiedy dzieci są grzeczne i nie sprawiają kłopotów’. Mama odparła: ‘Tak, ale mimo wszystko pewna doza takich doznań, związanych z robieniem rzeczy niedozwolonych, jak na przykład pobicie się czy poszarpanie z kolegami na podwórku, jest potrzebna zarówno dziecku, jak i rodzicom’. ‘Wy byliście za grzeczni i za spokojni’ – skwitowała temat. Dalej rozmowa potoczyła się w innym kierunku, ja jednak z zostałem z tematem i po powrocie do siebie kontynuowałem przemyślenia.

Rojber czyli rozrabiaka

Rzeczywiście, nigdy nie byłem typowym rojbrem. Ponieważ mieszkam w Poznaniu używam tego słowa (chociaż nie jestem pewien czy nie pochodzi ono ze Śląska), a oznacza ono rozrabiakę, łobuziaka. Owszem brałem udział w różnych akcjach podwórkowych, polegających np. plądrowaniu okolicznych ogródków działkowych z niedojrzałych owoców lub regularnych podpaleniach szkolnego śmietnika, jednak częstotliwość tych dokonań nie była olbrzymia.

Przyznam szczerze, że nie do końca wiem z jakiego powodu tak było. Raczej na pewno nie z obaw przed surowymi karami, ponieważ takich ze strony moich rodziców nie doznawałem. Mam wrażenie, że dosyć szybko chyba, przyjąłem postawę rozsądku. I w tym momencie rozmyślań dotarł do mnie sens niedzielnej wypowiedzi mamy.

Niepokorna nauka

Dziecko poznaje świat, ucząc się jego właściwości, poprzez zbliżanie się do jego granic. Naturalna ekspresja ukierunkowuje zachowanie dziecka w taki sposób, że ma ono szansę doświadczać różnych, ważnych rozwojowo wydarzeń. Dowiaduje się w ten sposób, co może robić, a co podlega różnego rodzaju ograniczeniom. Czasem kończą się te próby nieprzyjemnie, jak np. wtedy gdy jeden z właścicieli działek bardzo nas wystraszył goniąc nas z psem. Jednak właśnie taka droga umożliwia sukcesywne zdobywanie wiedzy o świecie, pozwalając jednocześnie budować podstawową ufność w naszą podmiotowość oraz nasze w nim bezpieczeństwo. To bardzo ważny element określania własnej tożsamości młodej osoby. Być może ja powściągnąłem moją dziecięcą ekspresję nieco przedwcześnie i być może nie dowiedziałem się o świecie i jednocześnie o sobie kilku ważnych informacji. Czy mogę to teraz nadrobić?

Dziecko w każdym z nas

Koncepcja asertywności zakłada, że każdy z nas ma prawo być sobą, tak dalece, jak nie narusza to praw innej osoby. Dzięki takiej postawie pozbywamy się różnorakich ograniczeń, a nasze życie staje się pełniejsze i bardziej satysfakcjonujące. Dlatego dziś, będąc osobą dorosłą, warto korzystać z mądrości dzieci. Nie zapominajmy zatem, że także możemy pozwolić sobie czasem na spontaniczne i szalone zachowania. Dopuśćmy do głosu nasze wewnętrzne dziecko, które być może kiedyś było skrępowane i nadal domaga się przynależnej mu ekspresji. Z ufnością możemy przecież przekonywać się jak bogaty i niezwykły jest nasz świat.

Drop by drop
Creative Commons License photo credit: lepiaf.geo

Podmiotowość, czyli kto tu jest kapitanem

Filed under: Psychologia, Psychoterapia — Dominik at 8:55 pm on Friday, April 10, 2009

 Co jakiś czas spotykam w gabinecie sytuację następującą: przychodzi osoba, opowiada o swoich problemach, rysuje obraz tego, co jej się w jej życiu nie podoba i dosyć szybko milknie. Udaje mi się zazwyczaj ustalić, że osoba taka oczekuje teraz mojego działania. Jej rola skończyła się na zgłoszeniu problemów. Teraz ja mam coś zrobić, doradzić, powiedzieć co zrobić, a najlepiej, jakoś magicznie coś zmienić. To zwiastuje trudny czasem dla klienta moment, ponieważ będzie musiał szybko dowiedzieć się, że nie tędy droga.

Czyżbym nie chciał pomóc?

Czy jeśli powiem o tym, że nie będę udzielał porad, rozwiązywał konkretnych problemów oznacza, że nie chcę pomóc? Oczywiście, że nie. Chcę, na tym polega moja praca. Ale żeby pomoc była skuteczna oraz korzystna dla osoby, musi spełniać określone warunki. Jeśli psycholog wszedłby w takim momencie w rolę ‘rozwiązywacza’ problemów, wyrządziłby w istocie więcej szkody, niż pożytku. Podstawowa sprawa zatem to uznanie przez osobę znaczenia swojej własnej roli. Wymaga to odpowiedzi na bardzo ważne pytanie:

Kto jest odpowiedzialny za Twoje życie?

Odpowiedź ta nie zawsze przychodzi łatwo. Bardzo często mamy skłonność do przypisywania tej odpowiedzialności innym ludziom lub okolicznościom zewnętrznym. Często słyszę: ‘bo gdyby mój partner był taki a taki, to byłoby inaczej’ lub ‘gdybym miał lepszą pracę i zarabiał więcej pieniędzy, to…’. Kto jednak zadecydował o wyborze tego partnera lub tej pracy? Większość sytuacji to nasze własne wybory, których dokonaliśmy wcześniej. Czasem sytuacja się zmieniła, a my nie reagowaliśmy adekwatnie we właściwym czasie i teraz spostrzegamy, że nie jesteśmy w miejscu, w którym chcieliśmy być. Nasze życie to w zdecydowanej większości nasze własne wybory i działania, to my jesteśmy podmiotem i jednocześnie przedmiotem, tego co nas spotyka.

Czy na wszystko zatem mamy wpływ?

Oczywiście - nie. Wiele zjawisk jest zupełnie albo w ograniczonym zakresie, zależnych od naszej decyzyjności. To czy podczas urlopu będziemy się cieszyć dobrą pogodą jest raczej mało sterowalne. Na co jednak mamy w obliczu takich zjawisk wpływ? Przede wszystkim na ich własną ocenę i interpretację. Oczywiście każdy chyba chciałby mieć piękną pogodę podczas wakacji. Jeśli jednak zdarzy się inaczej, można się tym faktem bardzo zezłościć i zatruć wypoczynek sobie i współtowarzyszom. Ale można także uznać te okoliczności za dobrą okazję do poszukania alternatywnych, dostępnych form spędzenia czasu, lub zacieśnienia więzi społecznych, np. poprzez dłuższe, inspirujące rozmowy. I to jakiego dokonamy wyboru zależy już przecież od nas.

Tu mówi kapitan…

Kiedy uda nam się wspólnie z klientem zweryfikować przekonania na temat kontroli nad własnym życiem i uznać, że jest ona większa niż klient sądził do tej pory, dzieją się rzeczy niezwykłe. Absolutnie za każdym razem pojawia się nowa, intensywna energia życiowa. Osoba zaczyna mówić mocnym głosem, wchodzi żwawym krokiem, wita się na kolejnych spotkaniach z uśmiechem i entuzjazmem. Uświadomiona i odzyskana władza nad własnym postępowaniem i w konsekwencji nad jego skutkami we własnym życiu, przynosi poczucie posiadania wpływu na kształtowanie tego życia, i tego co nas w nim spotka. Nagle okazuje się, że mam władzę i wybór nad tym jak żyję i czego doświadczam. Nie jestem już bezwolnym odbiorcą tego, co życie może mi proponować. Nawet najdrobniejsze, pierwsze próby przejęcia sterów i realizacji własnych zamierzeń, przynoszą zazwyczaj pozytywne doświadczenia i zachęcają do podążania własną drogą. Każdy z nas ma przecież naturalne potencjały, które domagają się realizacji. Zatem – Kapitanie… stery czekają…

Psychoterapia jako powrót do domu

Filed under: Psychoterapia, Rozwój osobisty — Dominik at 1:57 pm on Wednesday, February 18, 2009

Wyobraź sobie dom. Może być stary, może być nowy, w każdym razie jest dosyć duży. Ma dwa, może trzy piętra, piwnice i wiele pokoi. Z jakichś powodów, nie jest Ci zbyt dobrze znany. Niektóre miejsca odwiedzasz codziennie, inne dosyć rzadko, są też zakamarki, do których w ogóle nie zaglądasz. Wykorzystujesz go więc tylko częściowo. Najmniej chętnie zaglądasz do piwnicy, jakoś tam ciemno, chłodno i nie wiadomo dokładnie co się tam znajduje.
W jakim celu prosiłem o wyobrażenie sobie tego domu?

Ten dom to Ty

Każdy z nas jest takim domem. Mamy w sobie różne części nas samych. Jedne znamy lepiej, co do innych mamy mniejszą świadomość, niektórych zaś nie mamy ochoty oglądać zupełnie. Chętnie chwalimy się przed innymi ludźmi naszym wspaniałym salonem. To ta część nas samych, którą znamy bardzo dobrze i chętnie demonstrujemy zachowania jej przynależne. Może to być np. nasze zaangażowanie w pracę zawodową lub też zdolność do postaw altruistycznych, którą u siebie znacząco identyfikujemy. Ten świadomy obszar zazwyczaj obejmuje cechy i zachowania, które zarówno my sami, jak i nasze społeczeństwo postrzegamy jako pozytywne i pożądane. Łatwo jest się zatem z nimi identyfikować i okazywać otoczeniu.

Pokoje bez okien

Są jednak w nas obecne także takie części nas samych, których nie lubimy pokazywać i sami przed sobą się ich wstydzimy. Dla przykładu wielu ludzi bardzo źle czuje się z własną złością i usilnie próbuje negować jej istnienie. Możemy także np. nie lubić kiedy jesteśmy leniwi, niewrażliwi, zniecierpliwieni, smutni czy niegrzeczni. Owszem, pogrążenie się w takim stanie raczej nie jest naszym celem i nie mówię tu o stałej obecności takich zachowań lecz o ich istnieniu w ogóle. One są i próby zaprzeczania ich istnieniu oznaczają próbę zbudowania domu bez łazienki czy toalety. Byłby to dom raczej niekompletny.

Piwnice i zabite deskami drzwi

W naszym domu możemy też czasem spotkać pomieszczenia, do których dostać jest się ciężko lub w ogóle są niedostępne. Być może za tymi drzwiami stało się kiedyś coś złego i mamy związane z nimi nieprzyjemne wspomnienia lub w ogóle brak wspomnień, jedynie odczuwamy ogromną niechęć do przekroczenia ich progu. Dla przykładu, niektórzy ludzie na skutek złych doświadczeń i przykrych przeżyć, mniej lub bardziej świadomie zabijają deskami pokój z napisem ‘Intymność’. Wyłączają wtedy tę część siebie ze swojego życia. Ponownie, staje się ono niekompletne.

Psychoterapia jako rewizyta

Życie w sposób niepełny, podobnie jak funkcjonowanie domu bez różnych pomieszczeń, czasem nawet całych pięter, staje się bardzo uciążliwe i męczące. Właśnie taki stan psychofizyczny często kieruje osobę do gabinetu terapeuty. Zmęczona przeróżnymi ograniczeniami w swoim życiu szuka sposobu na zmianę tej sytuacji. Psychoterapeuta zaproponuje wtedy najczęściej pomysł powrotu do pełni korzystania z własnego domu, do pełni własnego doświadczenia. Taki powrót wiąże się zazwyczaj z potrzebą ponownych odwiedzin nie tylko pomieszczeń dobrze osobie znanych, lecz także tych mniej lubianych, a przede wszystkich tych pozabijanych deskami. Na całe szczęście ta rewizyta odbędzie się w towarzystwie terapeuty, w bezpieczny i dostosowany do możliwości osoby sposób. Miejsce po miejscu, nawet najmroczniejsze części własnego doświadczenia zostaną wspólnie rozświetlone i rozpoznane. Czasami konieczna okazać się może emocjonalna korekta przeżyć osoby, dotycząca określonego fragmentu jej doświadczenia. Dzięki tej wspólnej wyprawie w kolejne zakamarki wewnętrznego domu zostanie on lepiej poznany, przestanie straszyć zablokowanymi pomieszczeniami i znów stanie się spójny i kompletny. Wysoka świadomość i kompletność doświadczenia i przeżywania są najlepszymi warunkami dla życia zdrowego i satysfakcjonującego.

Looking up
Creative Commons License photo credit: mag3737

Świadomość, świadomość, świadomość?

Filed under: Psychologia, Rozwój osobisty — Dominik at 10:14 am on Saturday, January 3, 2009

Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem przez miasto. Dojeżdżasz do skrzyżowania i kiedy jesteś jeszcze kilkanaście metrów przed nim, sygnalizacja przełącza się z zielonego światła na pomarańczowe. Jesteś poprawnym kierowcą i masz ochotę zahamować zdecydowanie, tak aby zatrzymać się przed światłem. Już prawie naciskasz pedał hamulca, gdy rzutem oka spoglądasz w lusterko wsteczne i widzisz młodzieńca w bmw, który ?wisi? Ci na ogonie i raczej ma intencję przejechania na żółtym. Zatrzymując się jest całkowicie pewne, że on nie zdąży zareagować i wjedzie na Ciebie. Co robisz? Ja zdecydowałbym się przejechać na żółtym zamiast przyjąć stłuczkę. Choć stróże prawa potrafią ukarać za przejechanie na żółtym, mnie wydaje się to lepszym wyjściem. Oczywiście tylko wtedy, kiedy taka decyzja nie niosłaby ryzyka dla innych użytkowników drogi. W jakim celu przedstawiam ten przykład? Bynajmniej nie po to, aby namawiać do przejeżdżania na żółtym świetle.

Więcej informacji

Świadomość jest w moim odczuciu jednym z najważniejszych pojęć w psychologii. Najkrócej można ją zdefiniować jako stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę z istnienia samej siebie i własnych stanów wewnętrznych oraz z istnienia otoczenia i zachodzących w nim zjawisk. Świadomość jest więc posiadaniem dostępu do pewnej wiedzy na temat różnych obiektów i zjawisk. W danym momencie posiadamy określoną ilość tej wiedzy, wynikającą w największej mierze z charakterystyki naszej uważności. Oczywistym jest, że nie sposób posiadać w świadomości wszystkiego, co do nas dotarło. Nasz ?aparat? psychiczny nie ma możliwości utrzymania tak dużej ilości informacji w uwadze, dlatego na bieżąco zbędne informacje są usuwane bądź przesuwane do pamięci. W danej chwili możemy zatem korzystać z określonej ilości informacji na ważny dla nas temat. Jednym z najważniejszych zadań w procesie rozwoju osobowości ale także każdej psychoterapii jest poszerzanie świadomości, a więc zwiększanie dostępu do wiedzy. Może to oznaczać powiększanie wiedzy o własnym stanie psychicznym, o własnych potrzebach, motywach działania, ale także o uwarunkowaniach świata zewnętrznego. Rozwijając świadomość jesteśmy w stanie zwiększać zasób informacji dostępny nam ?tu i teraz?.

Większy wybór

Po co nam poszerzanie świadomości? Większa świadomość może przynieść wiele ważnych korzyści. Mając więcej informacji mamy lepsze możliwości podejmowania decyzji, a następnie działania. Pełniejsza informacja, lepsze rozeznanie dają nam silniejsze oparcie w rzeczywistości takiej, jaką ona jest naprawdę. Jesteśmy wtedy z nią w lepszym kontakcie i dzięki temu możemy swoje decyzje oprzeć na solidniejszych podstawach. Dotyczy to zarówno wiedzy o nas samych, własnych potrzebach, uczuciach i myślach, ale także i wiedzy o świecie zewnętrznym. Dla przykładu, kupując mieszkanie zazwyczaj zwracamy uwagę na bardzo istotne parametry takie jak: metraż, lokalizacja, dojazd, piętro, standard wykończenia. Czy to jednak wystarczy? Być może tak ale może warto zwrócić także uwagę (wprowadzić do świadomości) takie elementy jak ekspozycja względem stron świata (przekłada się to na ilość światła, jakie będziemy mieć w mieszkaniu), plany zagospodarowania przestrzeni (być może unikniemy budowy hipermarketu pod oknem) czy lokalizację najbliższej szkoły (jeśli mamy lub planujemy dzieci). Oczywiście nie warto popadać w skrajność polegającą na nieustannym tworzeniu przeróżnych scenariuszy tego, co może mięć miejsce w bliższej lub dalszej przyszłości. Życie jest w znacznej mierze trudne do przewidzenia. Jednak często spojrzenie głębiej i szerzej, w większym ujęciu, może okazać się zbawienne, tak jak w przykładzie z początku tego posta. I pewnie jak zazwyczaj ? warto we wszystkim odnaleźć złoty środek i zachować zdrowy umiar.
3  ikorus solar settings
Creative Commons License photo credit: shankargallery

Ważne książki o psychologii

Filed under: Psychologia, Psychoterapia, Rozwój osobisty — Dominik at 1:49 pm on Monday, December 8, 2008

Ostatnio znajoma osoba poprosiła mnie o podanie kilku tytułów książek, które pomogłyby jej rozeznać się trochę w dziedzinie psychologii. Wymieniłem kilka tytułów, które moim zdaniem pozwolą wyrobić sobie wstępną orientację w temacie. Pomyślałem również, że może warto podzielić się tutaj pozycjami, które w moim rozumieniu stanowią swego rodzaju fundament wiedzy psychologicznej. Lista ta obejmie pozycje bardzo różne ? od bardzo przystępnych, wręcz popularno-naukowych aż do dosyć trudnych ale wartych poznania, podręczników akademickich.

J. Kozielecki ? ?Koncepcje psychologiczne człowieka?

Znakomita pozycja na pierwszy kontakt ze światem psychologii. Krótki i przystępny opis rozwoju poglądów na psychiczną naturę człowieka. Dzięki książce tej można nabrać wstępnej orientacji w dziedzinie psychologii i stworzyć sobie ramy myślenia psychologicznego.

Red. Strelau, Doliński ? ?Psychologia ? podręcznik akademicki?

Potężne kompendium wiedzy psychologicznej w najnowszym dwutomowym wydaniu. Pozycja o bardzo szerokim spektrum zagadnień obejmująca w zasadzie wszystkie działy psychologii.

Hall, Lindzey, Campbell ? ?Teorie osobowości?

Solidne i wszechstronne ujęcie najważniejszych koncepcji ludzkiej osobowości. Osobowość jako pojęcie jest jednym z najważniejszych w psychologii.

Aronson, Akert, Wilson ? ?Psychologia społeczna?

Znakomicie napisana pozycja o niezwykle istotnym nawet dla człowieka nie związanego z psychologią, obszarze psychologii społecznej. Przegląd najważniejszych ustaleń i doniesień o zachowaniu człowieka w sytuacjach społecznych. Pozwoli lepiej zrozumieć wiele zasad i mechanizmów zachowań w codziennych sytuacjach życiowych.

Seligman, Rosenhan, Walker ? ?Psychopatologia?

Przystępnie napisany przegląd zaburzeń psychicznych, podzielonych zgodnie z amerykańską klasyfikacją DSM. Stanowi znakomite kompendium wiedzy o zaburzeniach psychicznych, ich charakterze, pochodzeniu i formach terapii.

Vasta, Haith, Miller ? ?Psychologia dziecka?

Nowoczesny i ciekawie napisany podręcznik stanowiący kompendium wiedzy o psychicznym rozwoju człowieka od narodzin aż do późnej starości. Przedstawia charakterystykę funkcjonowania psychicznego człowieka na różnych etapach jego życia.

S. M. Johnson ? ?Style charakteru?

Trudna ale bardzo ważna książka traktująca o zasadach kształtowania się charakteru człowieka, w pierwszych latach życia. Wskazuje na kluczowe dla kształtowania zdrowego charakteru momenty życia wraz z prawidłowymi i możliwymi nieprawidłowymi sytuacjami i zachowaniami rodziców i dziecka. Obszernie omawia także sposoby terapii poszczególnych typów charakterów.

G., M. Corey ? ?Mamy wybór?

Jedna z najważniejszych książek, z jakimi miałem kontakt. Jest to ponownie pozycja przeznaczona dla każdego odbiorcy, nie tylko osób zajmujących się psychologią. Dokonuje przeglądu najważniejszych sfer życia człowieka wraz z prezentacją zdrowych i służących zdrowiu psychicznemu zachowań. Pozawala kształtować własną osobowość, własne życie w sposób harmonijny i zrównoważony. Gorąco polecam.

Dlaczego tak późno?

Filed under: Psychologia, Psychoterapia, Rozwój osobisty — Dominik at 2:30 pm on Saturday, November 1, 2008

Kilka ostatnich spotkań z klientami wywołało we mnie refleksję, którą można by zawrzeć w pytaniu: dlaczego niektórzy przychodzą tak późno po pomoc? Zagmatwana sytuacja życiowa, różnego typu problemy, a przede wszystkim bogaty repertuar zachowań powodujących przeciążenie organizmu to typowy obraz osoby i jej świata u progu gabinetu. Czy nie można inaczej?

Iść czy nie iść?

Problem pierwszej wizyty i okoliczności skłaniających do niej, opisywałem już kilka miesięcy temu w tym temacie. Tej zazwyczaj nie łatwej decyzji towarzyszy wiele przemyśleń, często obaw i czasem silna wewnętrzna walka. Kiedy osoba pojawi już się w gabinecie, kolejnym ważnym tematem staje się jej gotowość do zmiany. Często topnieje ona w obliczu rysującej się na horyzoncie konieczności dokonania pewnej pracy, większej samodyscypliny i niezbędnej konsekwencji postępowania. Oczywiście można powiedzieć wtedy, że owszem ? najwyraźniej osoba nie jest jeszcze gotowa do zmiany. Być może problem nie jest jeszcze aż tak dotkliwy dla osoby, może doświadcza ona dopiero pierwszych umiarkowanych dolegliwości? Ale? ale czy nie szkoda tego mementu? Czy nie lepiej może uporać się z mniejszym problemem, niż trochę później ze znacznie większym?

Idzie nowe?

Wspominałem o osobach, które pojawiły się w ostatnim czasie w moim gabinecie. Są to osoby bardzo młode, w wieku lat dwudziestu kilku. Doświadczają stanu, nazwałbym go ? lekkiego zmieszania, pogubienia. Odczuwają różne sprzeczne impulsy, zarówno skłaniające do działania, jak i powstrzymujące przed nim. Czasem są to naturalne obawy przed ważnymi decyzjami, czasem odzywają się nieco głębsze lęki a czasem wyczuć można rysy struktury charakteru, który nie zawsze ułatwia życie. Muszę przyznać, że imponuje mi większa łatwość młodych ludzi jeżeli chodzi o sięganie po pomoc psychologiczną. Być może ich rozumienie tego zawodu nie jest tak zabarwione negatywnie, tak jak ma to miejsce często chociażby u ich rodziców. Być może ich świadomość na temat rzeczywistych możliwości oferowanych przez psychologów i zasad ich pracy jest większa i bliższa rzeczywistości. W każdym razie pojawiają się ? i dobrze. Mam wrażenie, że często jest to dobry czas na zajęcie się sobą. Rozejrzenie się po sobie i swoim świecie, obiektywniejszy ogląd własnej sytuacji, przegląd przyjętych przekonań dokonany wspólnie z psychologiem daje szansę na łagodne uporanie się z ewentualnymi ograniczeniami i rozbrojenie chociażby nietrafnych schematów poznawczych. Pozwoli to być może także zapobiec nabudowaniu na obecnych fundamentach osobowości nowych pięter w niekorzystny sposób. Użyłbym tutaj metafory rodem z placu budowy, ilustrującej moment oglądu i rewizji pierwszych wykonanych prac w celu ewentualnej korekty i dalszej bezpiecznej konstrukcji.

Warto być może poświęcić kilka spotkań na powiększenie świadomości - gdzie, w jakim miejscu jestem, co i dlaczego teraz robię. Jest szansa, że dalsza praca nad sobą i w konsekwencji dalsze zmagania z codziennością będą bezpieczniejsze i spokojniejsze.

Mam Talent czyli o porażkach

Filed under: Psychologia, Rozwój osobisty — Dominik at 4:11 pm on Wednesday, October 15, 2008

Pojawił się ostatnio w telewizji kolejny show, tym razem pt. ?Mam talent?. Biorą w nim udział osoby, które sądzą, że posiadają określone umiejętności bądź też chcą zademonstrować coś szerszej publiczności. Jury złożone ze znanych w showbiznesie postaci decyduje o tym, która z osób rzeczywiście ma coś ciekawego do pokazania, a która nie. Do udziału w programie zgłaszają się setki jeśli nie tysiące uczestników. Do dalszej rozgrywki kwalifikowanych jest kilkadziesiąt osób. Zdecydowana większość usłyszy:

Jestem na nie!

Jeśli takie zdanie padnie z ust przynajmniej dwóch jurorów, osoba odpada z dalszej zabawy. Jest to jednocześnie pewna forma oceny tego co uczestnik zaprezentował. Bardzo często jurorzy w różny sposób uzasadniają lub ubarwiają swoją decyzję, posiłkując się często kąśliwymi uwagami.

O co chodzi?

Dlaczego piszę tutaj o tym programie? Co ma on wspólnego z psychologią? Otóż obserwuję zawsze z dużą uwagą moment wydawania werdyktu przez jury, a dokładniej - sposób jego przyjęcia i reakcje uczestników. Jeśli werdykt jest pozytywny i osoba dostaje szansę dalszego udziału w programie reakcją jest najczęściej ogromna radość i ekscytacja. W zależności od temperamentu osoby radość ta, może być przejawiana nawet w bardzo żywiołowy sposób. Oczywistym jest, że moment taki wyzwoli u uczestnika wiele pozytywnych emocji i wprowadzi go w euforyczny nastrój. On i jego wysiłek został pozytywnie oceniony i doceniony. To buduje.

Nie, dziękujemy

Co się jednak dzieje, kiedy osoba usłyszy takie właśnie słowa? Często okraszone jeszcze uwagami członków jury? Jakże często widać dotkliwe rozczarowanie i smutek na twarzach uczestników. Wiele osób próbuje ukryć te uczucia, maskując je przyklejonym uśmiechem. Przez chwilę być może uda się nie pozwolić im zaistnieć. Przez chwilę wystarczającą do zejścia ze sceny. Ale co jest dalej? Co czuje taka osoba? Jak wpłynie ta sytuacja na jej psychikę? Czy poradzi sobie z bolesnym czasem zderzeniem z zastaną rzeczywistością? Jak wpłynie ta sytuacja np. na samoocenę i świadomość siebie takiej osoby?

Takie właśnie pytania cisną się do mojej głowy kiedy mam okazję oglądać ten program. Bez wątpienia skutki negatywnej oceny bardzo zależeć będą od dwóch czynników: szeroko rozumianej sytuacji psychicznej danej osoby oraz motywacji dla jakiej podjęła ona próbę udziału w programie. Osoby o silnej psychice o wiele łatwiej pogodzą się z tego rodzaju porażką i bardzo możliwe, że nie spowoduje to u nich żadnych szkód. Co jednak stanie się z kimś, kto ma słabszą konstrukcję psychiczną? Podobnie ma się sprawa w przypadku motywacji. Jeśli osoba traktuje udział w programie jako dobrą zabawę, ma do całości zdrowy dystans, to zabawa wydaje się niegroźna. Co jednak jeśli ktoś wiąże z programem i swoim talentem ogromne nadzieje i traktuje to jako ważny sprawdzian siebie? Niebezpieczeństwa czają się niestety za drzwiami wyjściowymi ze sceny.

Coś jednak wygrałem

Chciałbym, aby w takiej sytuacji osoba była zdolna do autentycznej refleksji na swój temat. Czego dowiedziałem się o sobie? Jak ważna jest dla mnie ocena jaką uzyskałem? Co to dla mnie naprawdę oznacza? Co zamierzam zrobić dalej? Jak zmieni się mój sposób rozumienia siebie i świata? Co z tego wszystkiego wynika dla mnie? Jak zmienia mnie to jako człowieka?

Rozwój osobisty a segregacja śmieci

Filed under: Rozwój osobisty — Dominik at 2:05 pm on Saturday, September 27, 2008

Od jakiegoś czasu segreguję w moim gospodarstwie domowym śmieci. Czynność ta, wydaje się dość prozaiczna i przyziemna, ma jednak wiadomy globalny sens. Przyznam, że nie przyszło mi łatwo wprowadzenie tej zasady w życie, a i nastąpiło to w sumie dopiero dosyć niedawno. Jaki ma jednak związek to pożyteczne działanie z rozwojem osobistym? Ano znalazłem kilka analogii?

Rosnąca świadomość

Zaczęło się od mojej rosnącej świadomości o znaczeniu tego co się dzieje z tonami naszych śmieci i ich wpływie na nasze środowisko. Segregacja i wtórne wykorzystanie dają szansę na znaczące zmniejszenie obciążeń środowiska oraz wymierne oszczędności finansowe. Świadomość ta wytworzyła pewien niepokój we mnie, w postaci myślenia: ja także chciałbym przychylić się do takiej postawy. Poczułem nawet coś w rodzaju winy, że inni potrafią się na to zdecydować a ja nie. Ponieważ słowo ?wina? uważam za szkodliwe i zawsze zamiast niego używam słowa ?odpowiedzialność, zrozumiałem, że w ten sposób chcę się odpowiedzialnie przyczynić do poprawy stanu naszego środowiska.

Chyba podobnie wygląda to w przypadku rozwoju osobistego: pojawia się świadomość czegoś na własny temat a wraz z nią ten swoisty rodzaj niepokoju. Jeśli niepokój ten potrafi być twórczy, otworzy się przed nami droga do czegoś nowego dla nas samych.

Warunki

Uważam, że zasadnicze znaczenie dla rozpoczęcia segregacji śmieci w moim domu miało pojawienie się odpowiednich pojemników w śmietniku na moim osiedlu. Zostały w ten sposób wytworzone sprzyjające warunki na to, aby ziarno w postaci mojej myśli o segregacji mogło wzrosnąć. Byłoby mi niewspółmiernie ciężej wywozić gdzieś śmieci tam, gdzie takie pojemniki się znajdują. Mając je pod moim blokiem zrozumiałem, że jest to jak podanie dłoni.

W rozwoju osobistym takimi warunkami do zmiany mogą być: przeczytana w książce fraza, usłyszany fragment czyjejś wypowiedzi na zbliżony temat, spotkana przypadkowo (?) osoba. Czasem sytuacja życiowa może nas skonfrontować z właściwymi warunkami, które stworzą odpowiedni grunt do dokonania pierwszego kroku w kierunku zmiany. A skoro jesteśmy przy pierwszym kroku to?

Lepszy mały krok niż żaden

Przyznam się, że nie od razu segregowałem oddzielnie każdy typ śmieci. Rozpocząłem od osobnej reklamówki tylko na papier i makulaturę. Pozostałe rodzaje szły razem. Później założyłem kolejną reklamówkę na szkło. Ostatnią, założoną niedawno jest siatka na plastiki. W ten sposób te trzy rodzaje zbieram osobno, plus ogólny śmietnik na wszelkie inne odpadki. Takie stopniowe podejście okazało się dla mnie łatwiejsze niż radykalna zmiana w postaci czterech nowych pojemników.

W naszym rozwoju często może to wyglądać podobnie. Nie zawsze łatwo zdecydować się na radykalną zmianę na wszystkich frontach, o których myślimy. Czasem łatwiej rozpocząć od małej zmiany, w jednym obszarze. Można się w tedy ze zmianą oswoić, łagodniej ją w siebie zintegrować i przygotować do ewentualnej następnej.

Chrońmy nasze środowisko. To nasz dom. To my.

Depresja

Filed under: Psychologia, Psychoterapia — Dominik at 6:38 pm on Wednesday, September 10, 2008

Ostatnio kilkoro moich znajomych, wiedząc, że jestem psychologiem powiedziało do mnie: ?chyba mam depresję, możesz mi coś poradzić?? Zapytałem ? skąd taki pomysł. ?A bo mi się nic nie chce? albo ?Życie jest do niczego? to przykłady najczęstszych odpowiedzi. Czy rzeczywiście oznaczają one depresję? Czy sprawa jest tak poważna?

Objawy depresji

Depresja, obok manii i zaburzenia dwubiegunowego, należy do grupy zaburzeń nastroju (afektywnych). Nie wdając się w nadmierne podziały warto wiedzieć jakie są symptomy depresji, pozwalające wyróżnić tę właśnie jednostkę. Przede wszystkim w depresji obecne są następujące składniki:

- nastrój smutku i przygnębienia występujący przez większość dnia,
- znaczne osłabienie zainteresowania i przyjemności z różnych sfer życia,
- znaczna zmiana apetytu i często wagi (in plus lub minus) w ostatnim okresie,
- bezsenność lub nadmierna potrzeba snu,
- obserwowane z zewnątrz pobudzenie lub spowolnienie psychomotoryczne,
- zmęczenie i znaczna utrata energii,
- poczucie bezwartościowości i nadmierne, nieuzasadnione poczucie winy,
- spadek zdolności myślenia i koncentracji,
- powracające myśli na temat śmierci.

Aby móc podejrzewać występowanie depresji niezbędne jest występowanie przynajmniej pięciu z nich, w okresie dwutygodniowym.

Skąd przychodzi depresja?

Istnieją dwa główne nurty koncepcji na temat pochodzenia depresji. Podejście biologiczne zakłada występowanie określonych zmian w funkcjonowaniu układu nerwowego. Istotną rolę mają wtedy odgrywać neuroprzekaźniki zwane monoaminami, najważniejsze z nich to norepinefryna, dopamina i serotonina. Podejście to zakłada również udział dziedziczenia w występowaniu depresji.

Drugie podejście lokuje źródło depresji w czynnikach psychicznych, a konkretnie w stylu poznawczym funkcjonowania osoby. Koncepcja ta podkreśla wagę pojawiania się u osoby negatywnych myśli na własny temat, bieżącej sytuacji i przyszłości. Układają się one w tzw. triadę depresyjną. Osoba postrzega swoją sytuację jako beznadziejną i poprzez błędne interpretacje pogłębia przekonanie o niemożliwości pokonania trudności. O przyszłości myśli zawsze w ciemnych barwach. Wszelkie niepowodzenia przypisuje cechom samego siebie.

Problemy to nie depresja

Przede wszystkim warto uświadomić sobie, że pogorszony nastrój, wynikający z wystąpienia w naszym życiu różnych problemów, z którymi trudno jest sobie poradzić to jeszcze nie depresja. W zrozumiały sposób różne drobne niepowodzenia dnia codziennego osłabiają nasz entuzjazm i radość życia, jednak warto potraktować taki stan jako przejściowy i nie pozwolić na zalęgnięcie się myśli prowadzących do utraty wiary w możliwość ich przezwyciężenia. Warto zadać sobie pytania i dokonać refleksji, czy: ta sytuacja ma charakter jednostkowy czy stały? Czy w większym stopniu zależy od czynników zewnętrznych czy ode mnie? Jak duży mam w rzeczywistości wpływ na jej rozwiązanie? Odpowiedzi na te pytania pozwolą ?rozbroić? ewentualne pojawiające się wątpliwości.

Co może pomóc na obniżony nastrój?

Jeśli istnieją podstawy do podejrzenia o depresję z pewnością warto skorzystać z konsultacji psychologa. Kliniczne postacie depresji mogą także skutkować potrzebą kontaktu z psychiatrą w celu zastosowania farmakoterapii. Jednak w zdecydowanej większości wspomnianych na początku posta przypadków pogorszenia nastroju interwencja psychologa ani tym bardziej psychiatry nie będzie niezbędna.

Przede wszystkim warto ?wybić się? z takiego zasiedzenia, które czasem nas dopada. Czasem wystarczy wyjechać gdzieś na weekend, zmienić na trochę otoczenie. Warto też spotkać się z kimś lubianym i spędzić kilka godzin na miłej rozmowie. Często sprawdza się sięgnięcie po lubianą książkę lub film. Element ożywienia i zmiany w środowisku pomaga dostrzegać sprawy z różnych perspektyw. Jeśli sport sprawia przyjemność, to na pewno wypad na rower poza miasto czy godzinka tenisa znakomicie wpłyną na ogólne pobudzenie i odświeżenie fizyczne i psychiczne, a to zazwyczaj prowadzi do poprawy nastroju.

Gotowość do zmiany

Filed under: Psychologia, Psychoterapia — Dominik at 11:24 pm on Sunday, August 31, 2008

Kiedy klient pojawia się u psychologa lub terapeuty, wnosi określony problem. Oczekuje, że uda się go jakoś rozwiązać. Z reguły ujawnia się wtedy, że jego rozwiązanie wiąże się z jakąś konieczną zmianą. Bardzo często zmiany te, jak się okazuje, mogą dotyczyć klienta, a nie jego otoczenia. I tu czasem zaczynają się schody. Teoretycznie zmiana jest oczekiwana (ma przynieść poprawę sytuacji lub funkcjonowania) jednak kiedy okazuje się, że jej dokonanie wymaga określonego wysiłku i nakładu czasu ? często staje się ona mniej atrakcyjna. Inaczej mówiąc klient mniej lub bardziej świadomie robi bilans: czy mi się to opłaci?

Gdy pierwsze objawy ustąpią?

Czasami zdarza się sytuacja, że klient rezygnuje z terapii po kilku pierwszych spotkaniach. Co może być tego powodem? Pominiemy tu sytuację wynikającą z tego, że uznał, że ?nie czuje? kontaktu lub bezpieczeństwa pracując z danym terapeutą. Pierwsze spotkania z reguły przynoszą pewną poprawę stanu klienta. Już sama możliwość bycia wysłuchanym, wielu osobom bardzo pomaga. Dodatkowo, jeśli terapeuta jest rzeczywiście wrażliwy i empatyczny, zawiązująca się relacja stwarza miejsce na emocjonalne odreagowanie klienta. Czasem pierwsze interwencje i trafne pytania terapeuty pozawalają na pierwotne rozświetlenie problemu, z którym osoba przyszła. W rezultacie, najbardziej dotkliwe objawy skłaniające do kontaktu z psychologiem zostają osłabione. Zdarza się wtedy, że klient rezygnuje z dalszych spotkań. Czy słusznie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Czasem może to być właściwa decyzja. Szczególnie jeśli problem nie był olbrzymiego kalibru. Być może podczas tych pierwszych spotkań klient zdołał odzyskać równowagę emocjonalną lub też dostrzegł problem w nowej perspektywie. Możliwe, że uzna, że dalej jest w stanie radzić sobie sam, a przecież w gruncie rzeczy, do takiego stanu właśnie mają doprowadzić interwencje psychologa.

Jednak niekiedy, zwłaszcza przy bardziej głębokich lub złożonych problemach, takie rozstanie okaże się przedwczesne. Poprawa wynikająca z pierwszych spotkań może okazać się krótkotrwała, a nie zakończone sprawy mogą powrócić. Niestety często ze wzmożoną siłą.

Z czego to wynika?

W najszerszym ujęciu - ludzie nie przepadają za wysiłkiem. Z reguły aby coś osiągnąć, najatrakcyjniejsze są rozwiązania najmniej kosztowne. Z tego powodu, do rozwiązywania problemów często wybierane są strategie krótkoterminowe. Inaczej mówiąc ? zrobić tyle, aby pomoc była jak nadeszła jak najszybciej i kosztowała jak najmniej. Przypomina to trochę strategię łatania dziur w ulicy. Strategia długoterminowa, pozwala na dokonanie gruntowniejszych zmian, jednak zazwyczaj wiąże się z większym wysiłkiem. Nieco podobnie do położenia nowego asfaltu na ulicy, wracając do analogii drogowej.

Boję się?

Czasem przerwanie terapii może wyniknąć z konfrontacji z nieprzyjemnym materiałem odkrywanym w trakcie sesji. Jeśli okaże się, że pojawiających się spraw, uczuć, nie zakończonych kwestii jest sporo, a w dodatku kontakt z nimi nie należy do łatwych, ucieczka może jawić się jako najprostsze rozwiązanie. Co w takiej sytuacji robić? Poddać się temu? Najlepiej podzielić się tymi odczuciami z terapeutą. Będzie on z pewnością w stanie właściwie zareagować i zaproponować inny sposób poruszania się w niebezpiecznych tematach. A kontynuacja terapii daje znacznie większe szanse na uporanie się z problemami.

Next Page »